Mary
Samochody
pojawiły się przed blokiem z samego rana. Było to coś w rodzaju samochodu
dostawczego. Z przodu były dwa miejsca dla kierowcy i nawigatora, a z tyłu pomieszczenie
2x3x2 metry z siedzeniami przy dłuższych ścianach.
Wsiedliśmy
do środka i pojechaliśmy do stolicy. Nie mogłam skupić się na niczym
konkretnym. Muzyka w słuchawkach dudniła głośniej niż zwykle. Czułam wielką
gule w gardle, a moją klatkę piersiową ściskała wielka niewidzialna ręka.
Za
chwilę wszystko się okaże. Ile jest warta nasza drużyna. Czy uda nam zdziałać
cokolwiek czy znowu rozbiją naszą drużynę na części i wybiorą z tej wesołej rozsypanki,
co lepszych bleyderów i zmienią ich w potwory takie jak Ruda. Wstyd jest się
przyznać, ale mimo wszystko gdzieś w głębi duszy boję się, że...że...że Kelly
ma rację, a Alex nie chce mnie znać. Wiem, że to zabrzmi głupio, ale mimo
wszystko mimo moich wątpliwości odnośnie tego czy mi wybaczył nie wierzę, że
Alex mógł z własnej woli pomagać Doji'emu i tej jego kurwie w tworzeniu tych
całych beyopodobnych potworów… Oby z Glutem było wszystko w porządku. Wiem
wzorową siostrą nigdy nie byłam i wątpię żebym kiedykolwiek nią została, ale
musiałbym być kompletnie wyprana z uczuć, żeby nie martwić się teraz o niego.
Oby ta cała Celest nie zmieniła go w to coś, co zmieniła Foxi.
Ryuga
powiedział, że sytuacja jest poważna, więc raczej powinnam się martwić. Właśnie
Ryuga... Skąd on w ogóle wie jak wygląda sytuacja w Dark Nebuli? Tak jak się
nad tym zastanowić to podczas tej mojej wizji nie wyglądał na zbyt zmaltretowanego.
A co jeśli on współpracuje z Dark Nebulą?
W końcu już kiedyś to robił...
Spojrzałam
na dziewczynie w kostiumie kota, której głowa bezwiednie opadła na ramie Tobio.
Nie.
Chyba nie zostawiłby jej samej. Ona po za nim świata nie widzi. Gdy ją teraz
zdradził to to to by złamało Kelly serce.
Dostawczak,
w którym siedziałam właśnie wjechał na główną ulicę Tokio.
-Przygotujcie
się.-Powiedziała Ines naciskając słuchawkę w uchu.-Za chwilę będziemy w środku.
Kumasuke jedź tuż za mną.
W małym
bocznym okienku zobaczyłam potężny budynek ten sam, który pokazywała nam Kelsi.
Za
chwilę. Wytrzymaj jeszcze trochę braciszku. Już po ciebie idę.
Samochody
z piskiem opon zatrzymały się przed Dark Nebulą, a piętnastka gotowych na wszystko
bleyderów wypłynęła na ulicę. Szklane drzwi frontowe wpadły do środka budynku
razem z zawiasami, kiedy Dan i Reki równocześnie wystrzelili swoje bey'e.
Weszliśmy
do środka.
-Znacie
plan.-Powiedziała Ines.- Jak oberwiecie oddajcie dwa razy mocniej, a jak was
zabiją…nie zwracajcie uwagi.
Po tych
słowach zapadła cisza. Nie uruchomił się alarm. Do holu, w którym wylądowaliśmy
nie wpadli żadni darknebulowi wojownicy. Nic.
NIC!
Lekko
zdezorientowana popatrzyłam na resztę grupy zdziwioną, w co najmniej równym stopniu,
co ja.
Nagle w
pomieszczeniu rozległ się głos Doji’ego.
-Oh witam
witam moich drogich znajomych. –Usłyszałam coś na kształt dźwięku, jaki wydaje
aparat ustawiający zoom, ale nie udało mi się ustalić skąd dochodził.-Kelly
jestem zawiedziony. Myślałem, że jesteś profesjonalistką.
-Kelly,
o co mu chodzi?-Spytałam patrząc na niebieskowłosa dziewczynę, która szybko
odwróciła ode mnie wzrok.
-No przecież.
Idiota zemnie. Wy o niczym nie wiecie.-Powiedział Doji usłyszałam za sobą
szczęk metalu, a gdy się odwróciłam zobaczyłam wielkie metalowe płyty odcinające
nam drogę ewentualnej ucieczki.- Dobrze wam znana panna Hawana zawarła ze mną
pewien układ.
-Na nic
się nie zgodziłam!-Krzyknęła.
-Teraz
się wycofujesz? Ty po prostu zawaliłaś zadanie i nic ci nie da to, ze
przyprowadziłaś tu tylu zakażonych bleyderów. Nawet to nie wykupi twojego
przyjaciela.
Patrzyłam
na Kelly z niedowierzaniem. Czyżby ona przez ten cały czas kłamała? Zdradziła nas
wszystkich by uratować Ryuge?
Rock
Aries trafił w ziemie w miejscu gdzie przed chwilą stała niebieskowłosa.
-Wiedziałem!
Ty nigdy się nie zmienisz!-Krzyknął jasnowłosy chłopak rozkazując swojemu bey’u
uderzyć po raz kolejny.
-Chyba musicie
sobie coś wyjaśnić.-Zaśmiał się Doji.- Au revoir.
Dziewczyna unikała ataków dopóki nie wylądowała
w pobliżu Kumasuke. Wtedy chłopak zamknął ją w stalowym uścisku i wysyczał.
-Podaj
mi jeden dobry powód, dla którego nie powinienem skręcić ci teraz karku.
-To była
tyko druga opcja.-Wysapała.- Doji pokazał mi, że cały nasz plan się sypie-wzięła
dwa spazmatyczne oddechy i mówiła dalej.- Zaproponował, że uwolni Ryuge, jeśli
tylko przyprowadzę mu Ginge.-Ramiona najstarszego z braci zacisnęły się mocniej
na drobnym ciele Blue.-Aaaa!-Krzyknęła krótko, a jej nogi słabo wierzgnęły.
-Jak mogłaś
posądza Alex’a o zdradę jednocześnie paktując z Doji?-Spytałam podchodząc do
już ledwo przytomniej dziewczyny.
-Nie
paktowałam z nim-udało się jej wykrztusić.-Nawet przez chwilę nie uwierzyłam w
to, że wywiąże się z umowy.-Nabrała powietrza.-Wiesz, co Kumasuke?-Z jej gardła
wydobył się zduszony jęk przypominający śmiech.-Zabij mnie już, bo zaczynam tracić twarz.
-Jak
chcesz.-Powiedział chłopak.
-Puść
ją.-Rozkazała Ines.
-Że, co
kurwa?-Zdziwił się chłopak lekko zwalniając uścisk.
-To, co
słyszałeś. Jestem waszym kapitanem i rozkazie ci ja wypuścić.
-Ines.
Ona nas zdradziła.-Powiedział Hyoma.
-Właśnie
na tym polega problem. Ona tego do kurwy nędzy nie zrobiła. Gdyby tak było już
dawno jej by znamy nie było. Biegałaby po świecie szukając twojego pożal się
Boże przyjaciela. Wszyscy na tle dobrze znacie Kelly, żeby wiedzieć, że nie odpuściłaby
raz obranego przez siebie planu.-W ramie Kumasuke uderzył bey.
-Słyszałeś
panią kapitan.-Powiedział Tobio opuszczając kuczer- Puść Blue, albo następne
uderzenie przebije twoją głowę.
Kelly
upadła na ziemię oddychając spazmatycznie.
-Żyjesz?-Spytał
blondyn pomagając jej wstać.
-Muszę.-Wysypała.-
Z takimi przyjaciółmi inaczej się
nie da.
-A, więc
Ryuga żyje.-Stwierdził Reiji jak raz powstrzymując się od syczenia.-Zassssstaniawiałem
sssię, dlaczego tak ci zależy na tej całej akcji, a teraz wssssssszyssssssstko
jesssssst jassssne.
-Tam są!
Brać ich!-Krzyknął facet stojący na czele grupy podobnych sobie idiotów
wbiegających właśnie do holu.
-Dobra
trzymamy się planu! Reiji pilnuj Kelly!-Krzyknęła Ines, po czym jej bey rozbił
szyk biegnących na nas agregatorów.-Jeśli zrobi cos podejrzanego nie wahaj się.
Trzeba
się ogarnąć.- Pomyślałam i załadowałam kuczer. Wszyscy wokół mnie już walczyli,
co prawda od początku walki nie mogłam namierzyć ani Kelsi ani Madoki, alej
krzepiący głos jasnowłosej, co chwilę odzywał się w mojej słuchawce.
Wystrzeliłam
bey’a i powaliłam pierwszych trzech biegnących na mnie ludzi. Nie zwracałam
uwagi na to czy są to bleyderzy czy nie.
Wyprowadzałam
jeden atak za drugim nie zwracając zbytniej uwagi na szybo zwiększają się liczbę
ciał leżących u moich stup.
W pewnym
momencie udało im się mnie okrążyć. Czystym fartem udało mi się uniknąć
oderwania kijem bejsbolowym przez łeb.
-Wolf
Wyj!-Zakrzyknęłam wiedząc, że za chwile wszyscy w okuł zajdą się w swoim
koszmarze. Po pierwszych dźwiękach moi przeciwnicy zaczęli przeraźliwie wrzeszczeć,
a mi udało się wydostać z kręgu, w jakim mnie zamknęli i wykończyć ich przy
pomocy szarży.
Oparłam
ręce na kolanach i próbowałam uspokoić oddech. Hagane miała racje. Moja
kondycja woła o pomstę do nieba. (Czy jakoś tak…)
Poczułam,
ze ktoś spojrzeniem wypala mi drugą dziurę w tyłku. Szybko się wyprostowałam i
spojrzałam za siebie.
Na krótką
chwilę, dosłownie na ułamek sekundy pochwyciłam spojrzenie chorobliwie żółtych
oczu Reiji’ego, a do moich uszu mimo krzyków pokonanych i innych odgłosów walki
usłyszałam cichy chichot rudowłosego chłopaka. Wzdrygnęłam się i korzystając z
wolnej chwili zaczęłam oceniać straty.
Kelly trzymała
przeciwników na dystans długości strzelającego bata. Muszę przyznać, że jak na kogoś,
kto przed chwilą się dusił szło jej całkiem nieźle. Wokół niej walali się ludzie
i ogromne bryły lodu. Ines dosłownie płonęła ta samo jak wszystko w promieniu 4
metrów od niej. Miotała atakami na prawo
i lewo. To tylko kwestia czasu zanim każe Iskrze rozpętać piekło.
Nagle z głośników
ryknęła muzyka.
-Dobra
Dark Nebula jest moja przez jakieś 3
minuty 20 sekund. Więc jeśli chcemy wprowadzić w życie nasz plan lepie żebyście
zabrały się z to teraz.-oświadczyła Kelsi w mojej głowie.
-Wiecie
co robić. Kelsi prowadź mnie.-powiedziała Ines oczyszczając ze zbędnych przeszkód
boczne schody.








