Siedzimy we trzy w siedzibie WBBA. Ja dostaje kręćka. Madoka udaje, że pracuje nad wyostrzeniem obrazu z kamer, a Ines spokojnie siedzi sobie w fotelu.
-Długo jeszcze? Siedzisz nad tym już godzinę.-warknęłam.
-Ooo nie!-skomentowała moje nerwy Madoka
-Godzinę. Z zegarkiem w ręku.-w trąciła się Ines
-Nie o to chodzi! Ktoś się włamuje!
-Dasz radę go namierzyć?-spytałam.
-Próbuje strasznie szybki jest.
Nagle wszystko zgasło. Światło, komputery wszystko.
-Co do?
-Wyłączyłem korki- w ciemności rozległ się przyjemny męski głos.
-Gdybyś dał mi chwilę to bym go złapała.
-Gdybym dał mu chwile rozwalił by nam całą baze danych.
-Madoka on ma rację. Nie złapała byś go- powiedziała Ines. Niemal widziałam jej uśmiech. Chociaż z głosu nie można było tego wywnioskować. Teraz używała swoich talentów aktorskich, ale ja nauczyłam się rozróżniać kiedy udaje, a kiedy nie.
-Kim ty właściwie jesteś?-grzecznie spytałam bo chyba jako jedyna nie wiedziałam kto jest z nami w pokoju.
-Mary, to jest Piegus. Piegus to jest Mary-powiedziała Madoka chyba grzebiąc w plecaku.
-Długo się z Ines.-spytałam miejsca w którym powinien stać Piegus.
-Nie długo. Może parę dni-odpowiedział mi głos z za pleców. Wzdrygnęłam się. Facet naprawdę cicho chodzi. - Idę podłączyć światło.
-Pójdę z tobą- miałam już po dziurki w nosie siedzenia w tych czterech ścianach-widzisz cokolwiek w tych ciemnościach?
-Tylko kontury ale to mi wystarcza -tym razem głos odezwał się w okolicach drzwi ruszyłam w jego kierunku
-Daleko te korki-spytałam gdy udało nam się wydostać na korytarz.
-Nie tutaj jest ta skrzynka. Odpal i przytrzymaj.-dostałam do ręki metalową zapalniczkę Odpaliłam ją światło mnie lekko oślepiło.
-Cześć Mary dawno się nie widzieliśmy-przetarłam oczy i zobaczyłam ten ciepły uśmiech te piegi. Wtedy coś we mnie pękło. Zacisnęłam zęby ale nie mogłam powstrzymać łez które płynęły strumieniami po policzkach i kapały na bluzkę. Rzuciłam się mu na szyję i powiedziałam urywanymi słowami:
-Alex ja cie przepraszam. Ja nie wiedziałam, że tak będzie, a potem ty zimny trup... miałeś wrócić i ja uciekam.... przepraszam.
-Ciiiii już dobrze. Nic się nie stało.-uspokajał mnie Alex-twardy facet jestem-zaśmiał się-Nie da się mnie tak łatwo załatwić.-jak to dobrze, że byliśmy sami. Nie zniosła bym chyba gdyby ktoś nam teraz. Chciałam powiedzieć Alexsowi wszystko to co siedziało we mnie przez te 8 lat, ale nie udało mi się powiedzieć nic więcej. Alex tylko ścisną mnie mocno i też już nic nie mówił. Mogłam bym tak stać całą wieczność, ale wiedziałam, że za chwilę zaczną się zastanawiać co się z nami stało.
-Dobra trzeba się zająć tymi korkami.-powiedziałam dając mu do zrozumienia, że może mnie już puścić.
-Okej to odpalaj zapalniczkę.
Alex mój osobisty mistrz wszystkiego co związane z budową bey i elektroniką w trzy sekundy załatwił sprawę ze światłem co dla mnie jest było i będzie w dalszym ciągu będzie czarną magią.
-Widać, że płakałam?
-Trochę, ale co tam zrzucimy to na twoją alergie.-uśmiechną się
-Wiesz co Alex?
-Co?
-Dziękuję ci. Za to, że mnie nie nienawidzisz.
-Nie mógłbym ciebie nienawidzić. Za bardzo cie lubię.
Alex. Zmieniło się w nim wiele rzeczy ale nadal ma to samo przyjazne spojrzenie i ten sam ciepły uśmiech. I nadal jest moim przyjacielem. :)
Rozdział 19. Ludzie ja was kocham po prostu kocham. Pozdrawiam wszystkich nowych czytelników. Czyli pblogz7( fajnie by było gdybyś wymyślił bardziej wymawialną ksywe), Wampir Wampirowa i moje kochane anonimki.
dusze się ze śmiechu jak to oglądam link , a tutaj to już nawet nie walczę z atakami poprostu umieram na podłodze link 2
czwartek, 30 października 2014
wtorek, 28 października 2014
Post dla zabawy v2
No to teraz przedstawię wam moich faworwyświetleń 4 sezonu matal sagi czyli " Beyblade Shogun Stell". No to zaczynamy:
Jestem strasznie sentymentalna i bardzo lubię kiedy w nowych sezonach, filmach, książkach i grach. pojawiają się postacie z poprzednich części. Więc wśród moich ulubieńców nie mogło zabraknąć tych oto przyjemniaczków:
Aaaaaa Tsubasa coś ty zrobił z włosami?!
Benkei. wpadnę do ciebie na burgera po treningu. Czekaj na mnie ;)
Dalej Kochane rodzeństwo:
Czy oni nie są przesłodcy? ^^
Ten moment gdy Big Bro ( imię mi gdzieś uciekło) wpadł do fast fooda Benkeia i tak panikował czy wszystko w porządku z jego braciszkiem.
Dalej jak go zobaczyłam dostałam ataku głupawki i śmiałam się tak głośno że mama wpadła do pokoju pytając czy wszystko w porządku
Dalej Proszę państwa mamy powstałe w laboratorium doktora Zikurata skrzyżowania genetyczne:
KYOYA + TSUBASA= SHINOBU
GINGA+ KYOYA= ZERO(TO NIE ŻART ON MA TAK NA IMIE)
A TO JEST PRZEBRANY RYUGA. ( ale cicho nikt nie morze wiedzieć XD)
Ta myśli że jak się przefarbuje inaczej ułoży włosy i założy soczewki to go nie poznam.
A teraz na serio to jest Sakio nazywany nowym cesarskim smokiem. Twierdzi, że swojego beya dostał od Ryugi. Może się mylę ale wydaje mi się trochę bardziej przyjazny niż Ryuga
Oto moi ulubieńcy ta lista będzie jak najbardziej jeszcze poprawiana, ale narazie to tyle ja się zwami żegnam do następnego posta
Hania
P.S Jacy są wasi ulubieńcy? Piszcie.
2 P.S wiecie że rozdział 17 ma ponad 100 wyświetleń. To rekord. Jej!!! ^.^
Jestem strasznie sentymentalna i bardzo lubię kiedy w nowych sezonach, filmach, książkach i grach. pojawiają się postacie z poprzednich części. Więc wśród moich ulubieńców nie mogło zabraknąć tych oto przyjemniaczków:
Aaaaaa Tsubasa coś ty zrobił z włosami?!
Benkei. wpadnę do ciebie na burgera po treningu. Czekaj na mnie ;)
Dalej Kochane rodzeństwo:
Czy oni nie są przesłodcy? ^^
Ten moment gdy Big Bro ( imię mi gdzieś uciekło) wpadł do fast fooda Benkeia i tak panikował czy wszystko w porządku z jego braciszkiem.
Dalej jak go zobaczyłam dostałam ataku głupawki i śmiałam się tak głośno że mama wpadła do pokoju pytając czy wszystko w porządku
taki klon Krabiego ^^
Dalej Proszę państwa mamy powstałe w laboratorium doktora Zikurata skrzyżowania genetyczne:
KYOYA + TSUBASA= SHINOBU
A TO JEST PRZEBRANY RYUGA. ( ale cicho nikt nie morze wiedzieć XD)
Ta myśli że jak się przefarbuje inaczej ułoży włosy i założy soczewki to go nie poznam.
A teraz na serio to jest Sakio nazywany nowym cesarskim smokiem. Twierdzi, że swojego beya dostał od Ryugi. Może się mylę ale wydaje mi się trochę bardziej przyjazny niż Ryuga
Oto moi ulubieńcy ta lista będzie jak najbardziej jeszcze poprawiana, ale narazie to tyle ja się zwami żegnam do następnego posta
Hania
P.S Jacy są wasi ulubieńcy? Piszcie.
2 P.S wiecie że rozdział 17 ma ponad 100 wyświetleń. To rekord. Jej!!! ^.^
niedziela, 26 października 2014
Rozdział 18
Zanim zobaczycie ten rozdział mam prośbę. Chciałbym, żebyście napisali mi te swoje rankingi 10 naj chłopaków/ dziewczyn z Beyblade, prosiłam was już oto wcześniej, ale dołączyło tutaj parę nowych osób i chciałbym poznać też ich upodobania odnośnie wyglądu animowych( słowotwórstwo wszędzie słowotwórstwo) chłopaków/dziewczyn. To ja was zostawiam czytajcie sobie.^.^
Policja ma prawo zatrzymać w areszcie każdego i trzymać go tam przez 48 godziny bez postawienia mu zarzutu. Mówiłam już jak bardzo kocham panów policjantów?
Trzymali mnie tam dwa dni. Śmierdzę. Boli mnie kark, a jakby tego wszystkiego było mało muszę spotkać się z tym zielonym idiotą i oddać mu kasę za to, że przepracował cały dzień pomagając mi. Nienawidzę mieć długu wdzięczności, a on do jasnej cholery nie może przestać mi pomagać.
Udało mi się dotrzeć pod mój blok. Wdrapałam się na 5 piętro. Drzwi od mieszkania były uchylone. Ostrożnie weszłam do środka. Przy drzwiach stało pudełko na parasole, a w środku parasol z drewnianą rączką. Chwyciłam go i ruszyłam w stronę salonu. Dobra chyba nigdy w tym mieszkaniu nie gościł idealny porządek, ale jest różnica pomiędzy małym bajzlem, a pokojem w którym odbyła się walka. Meble w kawałkach, plamy krwi na drewnianej podłodze. Pobiegłam do pokoju Ryugi. Ściany pokoju były osmalone, a na podłodze leżała częściowo spalona kołdra. Ryuga nie podał się bez walki. Zaczęłam przeszukiwać pokój. Na poduszce znalazłam kawałek gazy gdy podniosłam go, żeby lepiej mu się przyjrzeć do mojego nosa dotarł specyficzny szpitalny zapach, w głowie mi się zakręciło. Odrzuciłam materiał z powrotem na łóżko. Otworzyłam okno i wzięłam kilka głębokich oddechów. Chloroform. Dziwne, że używając czegoś tak mocnego Ryudze udało się jeszcze urządzić taką rozróbę. (Czujnie śpi. Nie lubi pobudek w moim stylu.) Po jakiś 10 minutach dalszych poszukiwań w salonie odnalazłam niebieską strzałkę ze środkiem usypiającym wbitą w moją kurtkę.
-Czyli tym cie załatwili.-szepnęłam.
Czyli tak napastników musiało być co najmniej 3. Nie używali bey (w innym wypadku by tutaj leżeli) Ryuga załatwił pierwszego napastnika "ognistym kółeczkiem"(nie znosi jak mówię o czymkolwiek co jest związane z L-Drago zdrobniale). To dało mu czas na ucieczkę do salonu tam musiało czekać na niego pozostałych dwóch zbirów. Pchną jednego z nich na szklany stół i rzucił się w stronę drzwi. W tym momencie człowiek którego ogłuszył na samym początku musiał dojść do siebie na tyle żeby oddać dwa strzały w tym jeden trafiony. Ryuga pada na ziemię nie przytomny.
Tylko co mi po tym, że mniej więcej wiem co się stało skoro nie wiem gdzie jest i jak mu pomóc? Cholera. Co ja teraz zrobię. Moje dotychczasowe problemy dało się załatwić wystarczająco mocnym uderzeniem beya lub pięści, a tutaj mam porwanie wątpię żeby chodziło o okup. Stawiam bardziej na kolejnego naukowca który chce przejąć władzę nad światem w taki czy inny sposób.
-Pytanie brzmi kto będzie wiedział o wszystkich świrach w okolicy?- na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech-Pora odnowić stare znajomości.
No to mamy już rozdział 18 jak widać Zuza mnie nie zabiła.( chyba, że opublikowanie tego było moim ostatnim życzeniem)Trochę krótki nawet bardzo krótki, ale uwierzcie mi tak musiało być. Kelly sobie trochę posherlokowała( ach słowotwórstwo) i ma już jakiś plan. To może być ciekawie. To ja się z wami żegnam do dostępnego posta.
Hania.
P.S Nie mogłam się powstrzymać i wstawiłam wcześniej. Teraz przez cały dzień będę czatować z telefonem w ręku czekając na komentarze.
Policja ma prawo zatrzymać w areszcie każdego i trzymać go tam przez 48 godziny bez postawienia mu zarzutu. Mówiłam już jak bardzo kocham panów policjantów?
Trzymali mnie tam dwa dni. Śmierdzę. Boli mnie kark, a jakby tego wszystkiego było mało muszę spotkać się z tym zielonym idiotą i oddać mu kasę za to, że przepracował cały dzień pomagając mi. Nienawidzę mieć długu wdzięczności, a on do jasnej cholery nie może przestać mi pomagać.
Udało mi się dotrzeć pod mój blok. Wdrapałam się na 5 piętro. Drzwi od mieszkania były uchylone. Ostrożnie weszłam do środka. Przy drzwiach stało pudełko na parasole, a w środku parasol z drewnianą rączką. Chwyciłam go i ruszyłam w stronę salonu. Dobra chyba nigdy w tym mieszkaniu nie gościł idealny porządek, ale jest różnica pomiędzy małym bajzlem, a pokojem w którym odbyła się walka. Meble w kawałkach, plamy krwi na drewnianej podłodze. Pobiegłam do pokoju Ryugi. Ściany pokoju były osmalone, a na podłodze leżała częściowo spalona kołdra. Ryuga nie podał się bez walki. Zaczęłam przeszukiwać pokój. Na poduszce znalazłam kawałek gazy gdy podniosłam go, żeby lepiej mu się przyjrzeć do mojego nosa dotarł specyficzny szpitalny zapach, w głowie mi się zakręciło. Odrzuciłam materiał z powrotem na łóżko. Otworzyłam okno i wzięłam kilka głębokich oddechów. Chloroform. Dziwne, że używając czegoś tak mocnego Ryudze udało się jeszcze urządzić taką rozróbę. (Czujnie śpi. Nie lubi pobudek w moim stylu.) Po jakiś 10 minutach dalszych poszukiwań w salonie odnalazłam niebieską strzałkę ze środkiem usypiającym wbitą w moją kurtkę.
-Czyli tym cie załatwili.-szepnęłam.
Czyli tak napastników musiało być co najmniej 3. Nie używali bey (w innym wypadku by tutaj leżeli) Ryuga załatwił pierwszego napastnika "ognistym kółeczkiem"(nie znosi jak mówię o czymkolwiek co jest związane z L-Drago zdrobniale). To dało mu czas na ucieczkę do salonu tam musiało czekać na niego pozostałych dwóch zbirów. Pchną jednego z nich na szklany stół i rzucił się w stronę drzwi. W tym momencie człowiek którego ogłuszył na samym początku musiał dojść do siebie na tyle żeby oddać dwa strzały w tym jeden trafiony. Ryuga pada na ziemię nie przytomny.
Tylko co mi po tym, że mniej więcej wiem co się stało skoro nie wiem gdzie jest i jak mu pomóc? Cholera. Co ja teraz zrobię. Moje dotychczasowe problemy dało się załatwić wystarczająco mocnym uderzeniem beya lub pięści, a tutaj mam porwanie wątpię żeby chodziło o okup. Stawiam bardziej na kolejnego naukowca który chce przejąć władzę nad światem w taki czy inny sposób.
-Pytanie brzmi kto będzie wiedział o wszystkich świrach w okolicy?- na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech-Pora odnowić stare znajomości.
No to mamy już rozdział 18 jak widać Zuza mnie nie zabiła.( chyba, że opublikowanie tego było moim ostatnim życzeniem)Trochę krótki nawet bardzo krótki, ale uwierzcie mi tak musiało być. Kelly sobie trochę posherlokowała( ach słowotwórstwo) i ma już jakiś plan. To może być ciekawie. To ja się z wami żegnam do dostępnego posta.
Hania.
P.S Nie mogłam się powstrzymać i wstawiłam wcześniej. Teraz przez cały dzień będę czatować z telefonem w ręku czekając na komentarze.
czwartek, 23 października 2014
2000 i 100
Mam już ponad 2000 wyświetleń i dobiliśmy do 100 komentarzy ( co z tego, że pewnie połowa została napisana przeze mnie XD)
Chce wam podziękować za to, że czytacie mojego bloga. Mimo tego, że:
-popełniam błędy ortograficzne, składniowe i pewnie masę innych.
- wstawiam rozdziały tak jak wstawiam czyli nieregularnie( 3 w tygodniu, raz na tydzień, 2 dwa jednego dnia).
- zamiast rozdziałów wrzucam "posty dla zabawy" (albo takie coś)
-fabuła mojego bloga jest tak roztrzepana jak JA.
-według niektórych czytelników próbuje was wpędzić do grobu.
Chce wam jeszcze podziękować, że stanęliście w mojej obronie kiedy spotkałam się z konstruktywną krytyką (która swoją drogą mi pomogła dzięki P.U), oraz powiedzieć wam, że ciesze się jak nie wiem co z tego co piszecie w komentarzach i, że w ogóle macie odwagę nacisnąć ten przycisk "dodaj komentarz" bo jak już wiecie gdy mój pokój wypełni się dźwiękiem powiadomienia o nowym komentarzu, wie o tym cały dom bo mimo tego, że 25.10 wybije mi 16 lat ciesze się z tego jak dziecko.
Dobra dosyć tej rozpisuwy. Macie jeszcze taki mały komiks od Zuzi(jak nie wrzucę następnego rozdziału do niedzieli to znaczy, że ona mnie zabiła :-P )

NAPISY Z KOMIKSU
(tak na wszelki wypadek jakbyście nie mogli się doczytać.
K: Ryuga znowu zeżarłeś mi śniadanie.
R: !?
K: Wracaj tu z tą kanapką.
R: Po moim zabójczo przystojnym trupie.
To tyle ja się z wami, żegnam do następnego posta.
Hania.
Chce wam podziękować za to, że czytacie mojego bloga. Mimo tego, że:
-popełniam błędy ortograficzne, składniowe i pewnie masę innych.
- wstawiam rozdziały tak jak wstawiam czyli nieregularnie( 3 w tygodniu, raz na tydzień, 2 dwa jednego dnia).
- zamiast rozdziałów wrzucam "posty dla zabawy" (albo takie coś)
-fabuła mojego bloga jest tak roztrzepana jak JA.
-według niektórych czytelników próbuje was wpędzić do grobu.
Chce wam jeszcze podziękować, że stanęliście w mojej obronie kiedy spotkałam się z konstruktywną krytyką (która swoją drogą mi pomogła dzięki P.U), oraz powiedzieć wam, że ciesze się jak nie wiem co z tego co piszecie w komentarzach i, że w ogóle macie odwagę nacisnąć ten przycisk "dodaj komentarz" bo jak już wiecie gdy mój pokój wypełni się dźwiękiem powiadomienia o nowym komentarzu, wie o tym cały dom bo mimo tego, że 25.10 wybije mi 16 lat ciesze się z tego jak dziecko.
Dobra dosyć tej rozpisuwy. Macie jeszcze taki mały komiks od Zuzi(jak nie wrzucę następnego rozdziału do niedzieli to znaczy, że ona mnie zabiła :-P )

NAPISY Z KOMIKSU
(tak na wszelki wypadek jakbyście nie mogli się doczytać.
K: Ryuga znowu zeżarłeś mi śniadanie.
R: !?
K: Wracaj tu z tą kanapką.
R: Po moim zabójczo przystojnym trupie.
To tyle ja się z wami, żegnam do następnego posta.
Hania.
czwartek, 16 października 2014
Rozdział 17
Jeżeli nie macie pod ręką chusteczek to tego nie czytaj cię. Jeżeli się wam nie przydadzą znaczy, że jestem beznadziejna. No chyba, że nie spodoba się P.U wtedy nic się nie stanie. :P.( to żarty wiec się nie obraź)
-Mary. Choć do domu.-usłyszałam za sobą głos Kyoy.
-Pokiego tu przyszyłeś.
-Tsubasa zadzwonił, że Ines jest w szpitalu. Wole nie zostawiać cię teraz samej.-w sumie ma rację gdyby coś się jej stało chyba bym się załamała.
-Chodźmy już. Tsubasa na pewno się nią zajmie.
-Dobrze chodźmy.-zgodziłam się z nim i pojechaliśmy do mieszkania.
Wzięłam długi prysznic nie myślałam o niczym po prostu stałam w kabinie, a woda płynęła i płynęła. Do wyjścia z łazienki zmusił mnie dopiero zmartwiony głos Kyoy pytający czy coś się stało. Przebrałam się w piżamę i położyłam na łóżku i wtedy się zaczęło. Dopadły mnie koszmary. Śnił mi się Alex miał bladą skórę zapadnięte policzki, a jego oczy lśniły niezdrowym blaskiem. Śniła mi się też Ines. Pojawiała się uśmiechała do mnie, a potem ktoś wstrzeliwał całą serie z karabinu w jej brzuch. Nadal patrzyła się na mnie z uśmiechem, a z jej ust wypływała krew. Potem przyśniły mi się po kolei wszystkie moje spotkania z Ryugą. Coś mi tam nie pasowało. To co robiłam wydawało mi się takie nie logiczne, nie spójne i bezsensu. Obudziłam się. Przez chwilę leżałam na łóżku oddychając spazmatycznie.Dla pewności, że to nie sen uszczypnęłam się dwa razy w rękę. Kiedy już byłam pewna swojej przytomność wstawałam i poszłam do kuchni. Stanęłam przed otwartą lodówką.
-Hhym woda czy piwo?-głupie pytanie. Otworzyłam butelkę wpiłam spory łyk. Wyszłam na balkon, oparłam się na murku i spojrzałam w duł.
-Skaczesz?-zapytał Kyoya stając obok mnie.
-Tak tylko wezmę rozpęd.-powiedziałam i wypiłam kolejny łyk.
-Mary.-głos Kyoy spoważniał.
-Co?-grzecznie spytałam nawet na niego nie patrząc.
-Dlaczego w tedy uciekłaś?
-Uciekłam. To złe słowo. To była ewakuacją z przyczyn...zdrowotnych.-powiedziałam wymijająco.
-Ale dlaczego?
-A dlaczego poszedłeś wczoraj szukać tej małej w kucykach?- zmieniłam temat.
Kyoya westchnął jakby zaraz miał się przyznać, że stłukł wazon w salonie i powiedział.
-Bo Benkej poprosił mnie żebym ziają się jego młodszą siostrą.
-Zgodziłeś się robić za niańkę ? To nie w twoim stylu. -zdziwiłam się.
- Skąd możesz wiedzieć co jest w moim stylu? Nawet mnie nie znasz.
-W sumie masz rację. Nie znam cie. To dlaczego mam ci się tłumaczyć?
-Bo jestem twoim bratem i chce wiedzieć.
-Phh bratem. Nie widzieliśmy się od 5 lat, ale skoro tak bardzo chcesz wiedzieć. To po prostu była w tym mieście osoba której nie mogła bym spojrzeć w oczy.
-Kto?
-Pamiętasz Alexsa?
-Tak wrócił od miasta chwilę po twojej ucieczce. To przez niego prawda.
-Yup.
-Ale czemu nie możesz spojrzeć mu w oczy?
-Po prostu nie mogę. Nie po tym co mu zrobiłam.
Historia małej Mary.
Była sobie dziewczyna. Bleyderka. Nie była zbyt towarzyska. Wszystkie dzieci uważały ją za dziwaczkę. Wszystkie poza pewnym małym piegowatym chłopcem. Ten oto chłopak był jej najlepszym przyjacielem. Bawili się, uczyli razem i urządzali sobie bey bitwy. Wszystko było super, aż do jednej z takich bey bitew.
-Tym razem to ja cię załatwię -powiedział chłopak już po raz trzeci podczas tej bitwy.
-Zobaczymy-zaśmiała się dziewczynka.
Dzieci walczyły sobie, śmiały się, aż do momentu kiedy mała Mary poznała specjalny, atak swojego beya:
-Wyj Wolfi! Wyj!
-Mary co się dzieje? Mary! Mary!!! Aaaaaaa!!!- chłopczyk zaczął przeraźliwie wrzeszczeć a jego bey zwariował obijał się o drzewa i kosze. O wszystko co tylko znalazło się na jego drodze.
-Wolfi zakończ to.-bey przestał używać specjalnego ataku i uderzył z ogromną siłą w przeciwnika. Chłopiec przestał wrzeszczeć i upadł na ziemię tuż obok swojego zmaltretowanego beya.
-Łał! Alex widziałeś to?! Wolfi ma specjalny atak! Alex? Alex!-dziewczynka podbiegła do swojego przyjaciela który niestety nie odpowiadał na jej wołanie.
-Jego rodzice zabrali go z miasta. Słyszałam o nim różne historie: o tym, że wylądował w wariatkowie, że chciał popełnić samobójstwo. Nie którzy twierdzili, że się nawet zabił, a potem dowiaduje się, że chce tutaj wrócić i spotkać się ze mną. Ty byś nie uciekł? -zakończyłam historie kończąc również butelkę piwa.
-Chciałeś wiedzieć no to proszę. Teraz już wiesz.
Za nami rozdział 17. Co wy na to? Wiecie, że mam już 90 komentarzy 4 obserwujących i 1748 wyświetleń i 20 postów!? Cieszę się jak nie wiem co! Przesyłam wszystkim czytelnikom nawet tym co się nie ujawnili mentalnego przytulasa. A tak na marginesie super rozdział P.U. Jak wydasz książkę to chce taka z autografem :D.
To ja się z wami, żegnam do następnego posta.
Hania.
P.S
Nie zabij mnie Zuza. Proszę.
-Mary. Choć do domu.-usłyszałam za sobą głos Kyoy.
-Pokiego tu przyszyłeś.
-Tsubasa zadzwonił, że Ines jest w szpitalu. Wole nie zostawiać cię teraz samej.-w sumie ma rację gdyby coś się jej stało chyba bym się załamała.
-Chodźmy już. Tsubasa na pewno się nią zajmie.
-Dobrze chodźmy.-zgodziłam się z nim i pojechaliśmy do mieszkania.
Wzięłam długi prysznic nie myślałam o niczym po prostu stałam w kabinie, a woda płynęła i płynęła. Do wyjścia z łazienki zmusił mnie dopiero zmartwiony głos Kyoy pytający czy coś się stało. Przebrałam się w piżamę i położyłam na łóżku i wtedy się zaczęło. Dopadły mnie koszmary. Śnił mi się Alex miał bladą skórę zapadnięte policzki, a jego oczy lśniły niezdrowym blaskiem. Śniła mi się też Ines. Pojawiała się uśmiechała do mnie, a potem ktoś wstrzeliwał całą serie z karabinu w jej brzuch. Nadal patrzyła się na mnie z uśmiechem, a z jej ust wypływała krew. Potem przyśniły mi się po kolei wszystkie moje spotkania z Ryugą. Coś mi tam nie pasowało. To co robiłam wydawało mi się takie nie logiczne, nie spójne i bezsensu. Obudziłam się. Przez chwilę leżałam na łóżku oddychając spazmatycznie.Dla pewności, że to nie sen uszczypnęłam się dwa razy w rękę. Kiedy już byłam pewna swojej przytomność wstawałam i poszłam do kuchni. Stanęłam przed otwartą lodówką.
-Hhym woda czy piwo?-głupie pytanie. Otworzyłam butelkę wpiłam spory łyk. Wyszłam na balkon, oparłam się na murku i spojrzałam w duł.
-Skaczesz?-zapytał Kyoya stając obok mnie.
-Tak tylko wezmę rozpęd.-powiedziałam i wypiłam kolejny łyk.
-Mary.-głos Kyoy spoważniał.
-Co?-grzecznie spytałam nawet na niego nie patrząc.
-Dlaczego w tedy uciekłaś?
-Uciekłam. To złe słowo. To była ewakuacją z przyczyn...zdrowotnych.-powiedziałam wymijająco.
-Ale dlaczego?
-A dlaczego poszedłeś wczoraj szukać tej małej w kucykach?- zmieniłam temat.
Kyoya westchnął jakby zaraz miał się przyznać, że stłukł wazon w salonie i powiedział.
-Bo Benkej poprosił mnie żebym ziają się jego młodszą siostrą.
-Zgodziłeś się robić za niańkę ? To nie w twoim stylu. -zdziwiłam się.
- Skąd możesz wiedzieć co jest w moim stylu? Nawet mnie nie znasz.
-W sumie masz rację. Nie znam cie. To dlaczego mam ci się tłumaczyć?
-Bo jestem twoim bratem i chce wiedzieć.
-Phh bratem. Nie widzieliśmy się od 5 lat, ale skoro tak bardzo chcesz wiedzieć. To po prostu była w tym mieście osoba której nie mogła bym spojrzeć w oczy.
-Kto?
-Pamiętasz Alexsa?
-Tak wrócił od miasta chwilę po twojej ucieczce. To przez niego prawda.
-Yup.
-Ale czemu nie możesz spojrzeć mu w oczy?
-Po prostu nie mogę. Nie po tym co mu zrobiłam.
Historia małej Mary.
Była sobie dziewczyna. Bleyderka. Nie była zbyt towarzyska. Wszystkie dzieci uważały ją za dziwaczkę. Wszystkie poza pewnym małym piegowatym chłopcem. Ten oto chłopak był jej najlepszym przyjacielem. Bawili się, uczyli razem i urządzali sobie bey bitwy. Wszystko było super, aż do jednej z takich bey bitew.
-Tym razem to ja cię załatwię -powiedział chłopak już po raz trzeci podczas tej bitwy.
-Zobaczymy-zaśmiała się dziewczynka.
Dzieci walczyły sobie, śmiały się, aż do momentu kiedy mała Mary poznała specjalny, atak swojego beya:
-Wyj Wolfi! Wyj!
-Mary co się dzieje? Mary! Mary!!! Aaaaaaa!!!- chłopczyk zaczął przeraźliwie wrzeszczeć a jego bey zwariował obijał się o drzewa i kosze. O wszystko co tylko znalazło się na jego drodze.
-Wolfi zakończ to.-bey przestał używać specjalnego ataku i uderzył z ogromną siłą w przeciwnika. Chłopiec przestał wrzeszczeć i upadł na ziemię tuż obok swojego zmaltretowanego beya.
-Łał! Alex widziałeś to?! Wolfi ma specjalny atak! Alex? Alex!-dziewczynka podbiegła do swojego przyjaciela który niestety nie odpowiadał na jej wołanie.
-Jego rodzice zabrali go z miasta. Słyszałam o nim różne historie: o tym, że wylądował w wariatkowie, że chciał popełnić samobójstwo. Nie którzy twierdzili, że się nawet zabił, a potem dowiaduje się, że chce tutaj wrócić i spotkać się ze mną. Ty byś nie uciekł? -zakończyłam historie kończąc również butelkę piwa.
-Chciałeś wiedzieć no to proszę. Teraz już wiesz.
Za nami rozdział 17. Co wy na to? Wiecie, że mam już 90 komentarzy 4 obserwujących i 1748 wyświetleń i 20 postów!? Cieszę się jak nie wiem co! Przesyłam wszystkim czytelnikom nawet tym co się nie ujawnili mentalnego przytulasa. A tak na marginesie super rozdział P.U. Jak wydasz książkę to chce taka z autografem :D.
To ja się z wami, żegnam do następnego posta.
Hania.
P.S
Nie zabij mnie Zuza. Proszę.
poniedziałek, 13 października 2014
Rozdział 16
Ines
W końcu wszystkie papiery uporządkowane. Mam wolne do następnej fali rachunków. Poszłam skrótem przez podziemny parking.
-Hej Ines zaczekaj na mnie! -usłyszałam za sobą okrzyk Hikaru.
-Już po pracy?-spytałam. Było już grubo po północy wiec to chyba oczywiste, że to zdanie było przesiąknięte ironią.
- Tak. Wiesz szykują się kolejne mistrzostwa świata. Nie ze wszystkimi da się dogadać za dnia.-uśmiechnęła się.
-Hikaru mogła byś mi powiedzieć coś więcej na temat tej misji Tsubasy? Chociaż kiedy wróci.
-Wiesz sytuacja jest taka, że..-Hikaru padła na ziemię nieprzytomna, a w jej kark była wbita niebieska strzałka.
-Boom headshot!-dziewczyna przebrana za kota właśnie świętowała swój trafiony strzał. Załadowałam kuczer i przygotowałam się do walki tak właściwie to nie wiem czemu z bronią palną beye nie mają szans. Dziewczyna chyba dobrze o tym wiedziała bo uśmiechnęła się złośliwie.
-Ooo, a miało być bez światków no ale cóż skoro się nie udało to trudno. Chłopcy zabierzcie naszą nową znajomą, a ja zajmę się jej koleżanką.-powiedziała i strzeliła po raz drugi. Usłyszałam tylko jej złośliwy śmiech, a potem wszystko zrobiło się czarne ostatnie co zobaczyłam to niebieska strzałka w moim brzuchu.
20h później
Do mojej podświadomości dotarł jakiś dźwięk. Na samym początku nie miał on żadnego sensu, ale z upływem czasu zmieniał się w słowa.
-Inessss. Iness. Ines! Chyba się budzi.-z trudem otworzyłam oczy.
Dopiero po chwili mogłam zorientować się gdzie jestem.
Leżałam na łóżku szpitalnym.
Nade mną stoi zmartwiony Tsubasa, a zanim widzę Mary która rozmawia z policjantami.
-Ile razy mam wam powtarzać, że będziecie mogli zadać jej jakiekolwiek pytanie dopiero jak będzie gotowa.
-Spokojnie Mary.- powiedziałam powoli podnosząc się z łóżka, ale Tsubasa powstrzymał mnie delikatnie zmuszając mnie żebym się położyła.
-Leż. Jeśli bardzo chcesz odpowiadać to proszę bardzo, ale proszę cię nie wstawaj.-powiedział spokojnym ale stanowczym głosem w którym wyczułam nutkę zmartwienia.
-Dobrze będę leżeć, ale wpuście ich muszę im o czymś powiedzieć.-Mary wpuściła panów do pokoju.
-Więc opowiedz nam co się dokładnie tam stało.
Opowiedziałam od początku całą historie, gdy skończyłam spojrzeli po sobie i jeden z nich zapytał:
-Czy porwana miała jakieś powiązania z gangiem pająków?
-Tego nie wiem.
-A czy jest pani pewna opisu napastniczki.
-Tak. Macie mnie za idiotkę?
-Nie po prostu po takiej ilości środków usypiających pani wspomnienia mogły ulec deformacji.-odpowiedział spokojnie jeden z policjantów.
-Jeżeli widzieliście, że jej zeznania mogą być kompletnie zmyślone to po co ją przesłuchiwaliście!?-Mary zaczęła wrzeszczeć.
-Uspokój się Mary. Panowie skoro nie jesteście pewni zeznań Ines to proszę sprawdzić kamery monitoringu.-powiedział spokojnie Tsubasa wstając i pokazując policjantom drzwi.(Mój bohater). Dla zwykle spokojnego Tsubasy to była prawdziwa furia.
Gdy policjanci już wyszli Tsubasa wziął głęboki oddech, usiadł z powrotem na moim łóżku, złapał mnie za rękę i powiedział:
-Odpoczywaj sobie. Jutro cie wypisują, a teraz sobie leż.-zamknęłam oczy i zasnęłam.
Kolejny rozdział za nam. Co wy na to? Nie dawno spotkałam się z KONSTRUKTYWNĄ KRYTYKĄ ( nie mylić z hejtem) która dosyć mocno podcięła mi skrzydła, ale cieszę się, że są ludzie dla których mogę pisać i im się podoba to co dodaje. Chcę powiedzieć, że was wszystkich kocham, a P.U proszę żeby podała jakiś sposób jak namierzyć jej twórczość.
(może się czegoś od niej nauczę :D)
To ja się z wami żegnam do następnego posta Hania.
W końcu wszystkie papiery uporządkowane. Mam wolne do następnej fali rachunków. Poszłam skrótem przez podziemny parking.
-Hej Ines zaczekaj na mnie! -usłyszałam za sobą okrzyk Hikaru.
-Już po pracy?-spytałam. Było już grubo po północy wiec to chyba oczywiste, że to zdanie było przesiąknięte ironią.
- Tak. Wiesz szykują się kolejne mistrzostwa świata. Nie ze wszystkimi da się dogadać za dnia.-uśmiechnęła się.
-Hikaru mogła byś mi powiedzieć coś więcej na temat tej misji Tsubasy? Chociaż kiedy wróci.
-Wiesz sytuacja jest taka, że..-Hikaru padła na ziemię nieprzytomna, a w jej kark była wbita niebieska strzałka.
-Boom headshot!-dziewczyna przebrana za kota właśnie świętowała swój trafiony strzał. Załadowałam kuczer i przygotowałam się do walki tak właściwie to nie wiem czemu z bronią palną beye nie mają szans. Dziewczyna chyba dobrze o tym wiedziała bo uśmiechnęła się złośliwie.
-Ooo, a miało być bez światków no ale cóż skoro się nie udało to trudno. Chłopcy zabierzcie naszą nową znajomą, a ja zajmę się jej koleżanką.-powiedziała i strzeliła po raz drugi. Usłyszałam tylko jej złośliwy śmiech, a potem wszystko zrobiło się czarne ostatnie co zobaczyłam to niebieska strzałka w moim brzuchu.
20h później
Do mojej podświadomości dotarł jakiś dźwięk. Na samym początku nie miał on żadnego sensu, ale z upływem czasu zmieniał się w słowa.
-Inessss. Iness. Ines! Chyba się budzi.-z trudem otworzyłam oczy.
Dopiero po chwili mogłam zorientować się gdzie jestem.
Leżałam na łóżku szpitalnym.
Nade mną stoi zmartwiony Tsubasa, a zanim widzę Mary która rozmawia z policjantami.
-Ile razy mam wam powtarzać, że będziecie mogli zadać jej jakiekolwiek pytanie dopiero jak będzie gotowa.
-Spokojnie Mary.- powiedziałam powoli podnosząc się z łóżka, ale Tsubasa powstrzymał mnie delikatnie zmuszając mnie żebym się położyła.
-Leż. Jeśli bardzo chcesz odpowiadać to proszę bardzo, ale proszę cię nie wstawaj.-powiedział spokojnym ale stanowczym głosem w którym wyczułam nutkę zmartwienia.
-Dobrze będę leżeć, ale wpuście ich muszę im o czymś powiedzieć.-Mary wpuściła panów do pokoju.
-Więc opowiedz nam co się dokładnie tam stało.
Opowiedziałam od początku całą historie, gdy skończyłam spojrzeli po sobie i jeden z nich zapytał:
-Czy porwana miała jakieś powiązania z gangiem pająków?
-Tego nie wiem.
-A czy jest pani pewna opisu napastniczki.
-Tak. Macie mnie za idiotkę?
-Nie po prostu po takiej ilości środków usypiających pani wspomnienia mogły ulec deformacji.-odpowiedział spokojnie jeden z policjantów.
-Jeżeli widzieliście, że jej zeznania mogą być kompletnie zmyślone to po co ją przesłuchiwaliście!?-Mary zaczęła wrzeszczeć.
-Uspokój się Mary. Panowie skoro nie jesteście pewni zeznań Ines to proszę sprawdzić kamery monitoringu.-powiedział spokojnie Tsubasa wstając i pokazując policjantom drzwi.(Mój bohater). Dla zwykle spokojnego Tsubasy to była prawdziwa furia.
Gdy policjanci już wyszli Tsubasa wziął głęboki oddech, usiadł z powrotem na moim łóżku, złapał mnie za rękę i powiedział:
-Odpoczywaj sobie. Jutro cie wypisują, a teraz sobie leż.-zamknęłam oczy i zasnęłam.
Kolejny rozdział za nam. Co wy na to? Nie dawno spotkałam się z KONSTRUKTYWNĄ KRYTYKĄ ( nie mylić z hejtem) która dosyć mocno podcięła mi skrzydła, ale cieszę się, że są ludzie dla których mogę pisać i im się podoba to co dodaje. Chcę powiedzieć, że was wszystkich kocham, a P.U proszę żeby podała jakiś sposób jak namierzyć jej twórczość.
(może się czegoś od niej nauczę :D)
To ja się z wami żegnam do następnego posta Hania.
sobota, 11 października 2014
Rozdział15
Nie no co to ma być? Beti gdzieś zniknęła. Drugi dzień już jej nie widzę. Szef mówi ,że pojawia się gdy mają karmić Białą i znika. Po prostu cudnie mam teraz do ogarnięcia dwie klasy małych terrorystów na wycieczce. To są chyba jakieś jaja.
- Hawana!!!
-Tak szefie?
-Jakiś chłopak przy bramie o ciebie pyta.
-Już idę.-ciekawe kto to. Ryuga? Raczej nie. Nie wie gdzie pracuje. Pójdziemy to się dowiemy. Jasna cholera. Nie nie tylko nie on. Gorzej być już chyba nie może. Aspirant Fred chłopak który chyba w życiu nie ogarnie, że gdy dziewczyna na jego widok wskakuje do lwiej klatki to znaczy, że nie chce się z nim umówić (Dosłownie). (Nie żeby nie był przystojny,ale po prostu coś mi w nim nie pasuje.) Na ucieczkę już za późno. Teraz spróbuj wy myśleć jakiś lepszy argument, żeby dał mi spokój niż bycie lesbijką. Nic nie przychodzi mi do głowy. Zginęłam. Już idzie. Zaraz zginę. Jestem trupem. Zamkną mnie za pobicie funkcjonariusza na służbie.
-Kelly tutaj jesteś! Wszędzie ciebie szukałem.- Kyoya wyskoczył z podziemi i( no nie oszukujmy się ) uratował mi tyłek.
-Kyoya pierwszy raz w życiu nie chce cię zabić. Tyłek mi ratujesz.
-Co to za facet?
-A taki jeden pies, ale co ty tutaj właściwie robisz?
-Zwiedzam.-rzucił sarkastycznie-Nie można cie zostawić samej nawet na chwilę.
- Radzę sobie wystarczająco dobrze bez twojej pomocy.
-Naprawdę, a ten facet.- Kyoya wskazał mojego "znajomego"
-Wyjątkowo upierdliwy wyjątek. Daj sobie spokój wracaj do domu i przekaż Benkejowi, że wszystko jest w porządku.
-Będę robił co mi się będzie podobać, a teraz chcę spełnić prośbę mojego przyjaciela.
-Hawana!!!
-Czego!?-wydarłam się na całe gardło na moje nieszczęście na szefa.
-Lepiej dla ciebie żeby ten chłopak był na zastępstwie za twoją koleżankę.
-Ależ oczywiście, że jest.
-Od kiedy?-szepnął Kyoya przez zaciśnięte zęby.
-O wtedy gdy postanowiłeś nie dać mi spokoju-odpowiedziałam również szeptem-po prostu się uśmiechaj i spróbuj nie zabić żadnego dziecka.
Podeszliśmy razem do grupki dzieci.
-Cześć dzieci. Ja jestem Kelly, a to jest Kyoya.
-Cześ Kelly! Cześć Kyoya!- odpowiedziały chórem dzieci. -Jak ładnie. Jest jedna bardzo ważna rzecz jeżeli coś będzie nie tak to od razu mi powiedzcie. Dobrze teraz dobierzcie się w pary-dałam im chwile, ale po chwili ktoś zaczną mnie ciągnąć za rękaw krótki. Spojrzałam w dół zobaczyłam małą dziewczynkę.
-Plose pani.( ta dziewczynka sepleni)
-Co się stało?-spytałam kucając obok niej.
-Bo ja nie mam paly.
-Acha. To ja będę chodzić z tobą w parze. Dobrze?
-Bo ja bym chciała być w pazie z Kyoyą- powiedziała dziewczynka wbijając wzrok w ziemie.
- To choć pójdziesz ze mną do niego i zapytasz czy będzie z tobą w parze. Zgoda?
-Zgoda.-powiedziała dziewczynka, aż podskakując z radość.
-To choć.- powiedziałam podając jej rękę -Kyoya. Ta dziewczyna ma do ciebie pytanie.-powiedziałam gdy udało nam się go znaleźć- No dalej nie wstydź się.
- Kyoya będziesz ze mną w pazie?- spojrzała na niego wielkimi oczami. W tym momencie wiedziałam, że się zgodzi Kyoya może jest twardzielem,ale trzeba serca nie mieć żeby odmówić prośby dziecku które tak patrzy.
Więc Kyoya tylko westchnął i podał rękę dziewczynce.
-No ślicznie. Skoro już wszyscy mają pary-spojrzałam na Kyoye i mimowolnie się uśmiechnęłam. Wyglądał tak głupio wśród dzieci-to możemy zacząć zwiedzanie. Najpierw małpki. Cieszycie się?
-Tak!!!-wrzasnęły dzieci.
- Całkiem miły dzień-pomyślałam siedząc na świetlicy z dziećmi i Kyoyą czekając, aż przyjdą po nie rodzice.
Gdy tylko weszliśmy na świetlice Kyoya padł na fotel i do tej pory się nie ruszył. Popełnił jeden klasyczny błąd. Zgodził się mi pomóc. Chyba śpi. Sprawdzały to już dzieci, a wszystkie jeszcze żyją więc albo śpi albo jest trupem. Wzięłam koc podeszłam do niego i go przykryłam. Odsunęłam się o krok i szepnęłam:
-Dzięki-albo to było złudzenie albo Kyoya właśnie w tym momencie się uśmiechną.
Odebrali ostatnie dziecko uciekłam ze świetlicy zanim Kyoya się obudził. Szłam spokojnie krawężnikiem i nagle drogę zagradza mi dwóch policjantów cofam się o krok i za mą pojawiło się również dwóch przyjemniaczków.
-Pani Kelly Hawana?-zapytał jeden z nich
-Tak.-odpowiedziałam ostrożnie.
-W takim razie zapraszam panią do radiowozu. Jest pani zatrzymana.
Koniec rozdziału 15.
Dla anonimowych hejterów mam piosenkę" Fighter". Bo chcę wam podziękować za to co zrobiliście bo to uczyniło mnie o wiele silniejszą.
Do następnego posta Hania.
- Hawana!!!
-Tak szefie?
-Jakiś chłopak przy bramie o ciebie pyta.
-Już idę.-ciekawe kto to. Ryuga? Raczej nie. Nie wie gdzie pracuje. Pójdziemy to się dowiemy. Jasna cholera. Nie nie tylko nie on. Gorzej być już chyba nie może. Aspirant Fred chłopak który chyba w życiu nie ogarnie, że gdy dziewczyna na jego widok wskakuje do lwiej klatki to znaczy, że nie chce się z nim umówić (Dosłownie). (Nie żeby nie był przystojny,ale po prostu coś mi w nim nie pasuje.) Na ucieczkę już za późno. Teraz spróbuj wy myśleć jakiś lepszy argument, żeby dał mi spokój niż bycie lesbijką. Nic nie przychodzi mi do głowy. Zginęłam. Już idzie. Zaraz zginę. Jestem trupem. Zamkną mnie za pobicie funkcjonariusza na służbie.
-Kelly tutaj jesteś! Wszędzie ciebie szukałem.- Kyoya wyskoczył z podziemi i( no nie oszukujmy się ) uratował mi tyłek.
-Kyoya pierwszy raz w życiu nie chce cię zabić. Tyłek mi ratujesz.
-Co to za facet?
-A taki jeden pies, ale co ty tutaj właściwie robisz?
-Zwiedzam.-rzucił sarkastycznie-Nie można cie zostawić samej nawet na chwilę.
- Radzę sobie wystarczająco dobrze bez twojej pomocy.
-Naprawdę, a ten facet.- Kyoya wskazał mojego "znajomego"
-Wyjątkowo upierdliwy wyjątek. Daj sobie spokój wracaj do domu i przekaż Benkejowi, że wszystko jest w porządku.
-Będę robił co mi się będzie podobać, a teraz chcę spełnić prośbę mojego przyjaciela.
-Hawana!!!
-Czego!?-wydarłam się na całe gardło na moje nieszczęście na szefa.
-Lepiej dla ciebie żeby ten chłopak był na zastępstwie za twoją koleżankę.
-Ależ oczywiście, że jest.
-Od kiedy?-szepnął Kyoya przez zaciśnięte zęby.
-O wtedy gdy postanowiłeś nie dać mi spokoju-odpowiedziałam również szeptem-po prostu się uśmiechaj i spróbuj nie zabić żadnego dziecka.
Podeszliśmy razem do grupki dzieci.
-Cześć dzieci. Ja jestem Kelly, a to jest Kyoya.
-Cześ Kelly! Cześć Kyoya!- odpowiedziały chórem dzieci. -Jak ładnie. Jest jedna bardzo ważna rzecz jeżeli coś będzie nie tak to od razu mi powiedzcie. Dobrze teraz dobierzcie się w pary-dałam im chwile, ale po chwili ktoś zaczną mnie ciągnąć za rękaw krótki. Spojrzałam w dół zobaczyłam małą dziewczynkę.
-Plose pani.( ta dziewczynka sepleni)
-Co się stało?-spytałam kucając obok niej.
-Bo ja nie mam paly.
-Acha. To ja będę chodzić z tobą w parze. Dobrze?
-Bo ja bym chciała być w pazie z Kyoyą- powiedziała dziewczynka wbijając wzrok w ziemie.
- To choć pójdziesz ze mną do niego i zapytasz czy będzie z tobą w parze. Zgoda?
-Zgoda.-powiedziała dziewczynka, aż podskakując z radość.
-To choć.- powiedziałam podając jej rękę -Kyoya. Ta dziewczyna ma do ciebie pytanie.-powiedziałam gdy udało nam się go znaleźć- No dalej nie wstydź się.
- Kyoya będziesz ze mną w pazie?- spojrzała na niego wielkimi oczami. W tym momencie wiedziałam, że się zgodzi Kyoya może jest twardzielem,ale trzeba serca nie mieć żeby odmówić prośby dziecku które tak patrzy.
Więc Kyoya tylko westchnął i podał rękę dziewczynce.
-No ślicznie. Skoro już wszyscy mają pary-spojrzałam na Kyoye i mimowolnie się uśmiechnęłam. Wyglądał tak głupio wśród dzieci-to możemy zacząć zwiedzanie. Najpierw małpki. Cieszycie się?
-Tak!!!-wrzasnęły dzieci.
- Całkiem miły dzień-pomyślałam siedząc na świetlicy z dziećmi i Kyoyą czekając, aż przyjdą po nie rodzice.
Gdy tylko weszliśmy na świetlice Kyoya padł na fotel i do tej pory się nie ruszył. Popełnił jeden klasyczny błąd. Zgodził się mi pomóc. Chyba śpi. Sprawdzały to już dzieci, a wszystkie jeszcze żyją więc albo śpi albo jest trupem. Wzięłam koc podeszłam do niego i go przykryłam. Odsunęłam się o krok i szepnęłam:
-Dzięki-albo to było złudzenie albo Kyoya właśnie w tym momencie się uśmiechną.
Odebrali ostatnie dziecko uciekłam ze świetlicy zanim Kyoya się obudził. Szłam spokojnie krawężnikiem i nagle drogę zagradza mi dwóch policjantów cofam się o krok i za mą pojawiło się również dwóch przyjemniaczków.
-Pani Kelly Hawana?-zapytał jeden z nich
-Tak.-odpowiedziałam ostrożnie.
-W takim razie zapraszam panią do radiowozu. Jest pani zatrzymana.
Koniec rozdziału 15.
Dla anonimowych hejterów mam piosenkę" Fighter". Bo chcę wam podziękować za to co zrobiliście bo to uczyniło mnie o wiele silniejszą.
Do następnego posta Hania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









