Kelly
A teraz
spokojnie jak na wojnie. To laboratorium musi być na tym piętrze wystarczy je
znaleźć.
Krew
buzuje mi w żyłach, a od nadmiaru adrenaliny szumi mi w uszach. Wiem, że gdzieś
tutaj jest Ryuga. Czuje to…Drago zresztą też. Mimo to, że siedzi w pudełku
razem z tym śmiesznym kryształkiem, (który miał go rzekomo uspokoić) non stop
parzy mi ramię-chce już do swojego pana.
-No, a
myślisz, że co się dzieje z resztą drużyny?-Spytała Mary wyrywając mnie z
transu.
-Zawsze
możemy zapytać, ale obstawiam, że na pewno są zajęci.-Odparłam wycierając
zasmarkany nos wierzchem dłoni, a właściwie próbowałam, bo jedyne, co wskórałam
to to, że umazałam sobie nos świeżą warstwą krwi.
-W sumie
racja.-Powiedziała szatynka idąc dalej.
-Chcesz chusteczkę?-Spytał
Alex grzebiąc w jednej z wielu kieszeni spodni, a potem podając mi całą paczkę
i uśmiechając się miło.
Spojrzałam
na chusteczki tak jakby były, co najmniej tykającą bombą, ale ostatecznie ich
użyłam.
-Dzięki.-Rzuciłam
oddając paczkę.
-Niema,
za co.-I znowu się menda szczerzy…
Co jest
nie tak z tym gościem?
Gdybym
nie obiecała Mary, że go nie ruszę już dawno leżałby na ziemi zwijając się z
bólu. W co on z nami gra?
Nikt
normalny po próbie wysadzenia w powietrze nie podchodzi sobie od tak do celu z
szerokim uśmiechem na ustach nie pozwala się przytulic osobie, której szczerze
nienawidzi nie daje się związać, a tym bardziej nie oferuje chusteczek
zasmarkanemu oprawcy. Po prostu nie
i koniec. Ten facet sam sobie zaprzecza. On jest jakimś pierdolnym błędem w
matriksie…
-To
tutaj.-Stwierdziła Mary, która jako jedyna z naszej trójki miała jeszcze
kontakt z ‘’bazą’’.
-No to niema,
na co czekać.-Strzeliłam w panel sterujący szklanymi drzwiami i ostatnia
przeszkoda zeszła nam z drogi.
Wbiegliśmy
do środka bez zastanowienia i w z tego, co ogarnęłam to w ostatnim momencie.
Hikaru leżała już na łóżku wokół niej krzątali się naukowcy, a jej Aquario wirował
obok w zamkniętej szklanej kopule.
-Biała
Prawdziwe Lodowe Objęcia.-Mój bey jednym ciosem zmiótł z drogi psychopatów w
kitlach i unieruchomi ich przyczepiając do podłogi ścian i innych takich.
-No proszę,
kogo my tu mamy.-Głos Doji’ego wypłynął z głośników, a on sam patrzył na nas z
czegoś w stylu balkonu widokowego oddzielnego od sali operacyjnej grubym
szkłem.-Jestem pod wielkim wrażeniem tego, że udało wam się dotrzeć, aż tutaj.
-Doji
jeszcze nie jest za późno możesz to jeszcze wszystko jakoś odkręcić.- Zawołał
Alex wyrywając się na przód naszej grupy.-Wystarczy, że wypuścisz więźniów i
oddasz się w ręce policji.
-Oddać się
w ręce policji? Czy ty się słyszysz? Nasz ojciec się teraz przez ciebie w
grobie przewraca. Co ci się tak nagle odmieniło? Nie dalej jak kilka godzin
temu w pełni popierałeś mój plan.-…Chwila ‘’nasz ojciec’’? W tym piegowatym ustrojstwie płynie krew Doji’ego? Psychopaty,
który sprowadził na moje życie wszystko, co złe, a ja w dalszym ciągu nie mogę
mu nic zrobić.
-To nie
byłem ja.-Krzyknął w odpowiedzi chłopak.
-Jak nie
ty, kto?-Doji wydawał się być tak samo skołowany jak my jednak szybko się ogarnął.-Mniejsza
z tym wykonałaś już swoje zadanie.
-Jakie
zadanie?-Udało się wykrztusić Mary, za co jej bardzo dziękuje, bo ja chyba swój
język zgubiłam gdzieś za drzwiami.
-Cieszę
się, że pytasz, ponieważ to jest idealny moment, żebym mógł wyjaśnić wam mój
zły plan.-Sarkazm?- Aquario zajmij się nimi.-Zdecydowanie to był sarkazm.
Dziewczyna
leżąca na stole nagle zaczęła płonąc fioletowym płomieniem, podniosła się do
pozycji siedzącej i w tedy mogłam zobaczyć jej krwisto czerwone płonące wściekłością
oczy. Jej blada skóra przybrała blado
fioletowy odcień w niektórych miejscach widać było nabrzmiałe żyły.
Mroczna
moc jak nic.
Szklana kopuła
trzasnęła i bey wyskoczył na ziemie.
-Alex
lepiej się gdzieś schowaj.-Powiedziała szatynka ładując kuczer.-Kelly jakieś
genialne pomysły, co z nią zrobić?
-Co z
tym zrobić.-Poprawiłam ją.-To już nie jest Hikaru. Mroczna moc przejęła nad nią
kontrolne.
-Toś minę
pocieszyła.-Mruknęła dziewczyna, na co miałam ochotę wybuchnąć śmiechem.
-Skończcie
gadać zacznijcie walczyć.-Powiedział Aquario takim głosem, że przez chwile
wydawało mi się, że mnie diabeł do siebie wzywa(inna sprawa, że się mało
pomyliłam). Nasz przeciwnik załadował kuczer i wycelował go w nas.-3
-Czyli
pokojowo tego nie załatwimy.-Przywołałam Białą i załadowałam nią wyrzutnie.
-2.-Odpowiedziała
Mary.
-No
dobra. Jak chcecie będzie po waszemu. 1.
-Let it
rip!!!-Krzyknęłyśmy równocześnie.
-Wolf
połącz pierścienie.-Rozkazała szatynka a jej bey natychmiast wykonał polecenie.
Nasze
bey’e wylądowały na podłodze i zaczęły zataczać koło jak dzikie zwierzęta,
które oceniają swojego przeciwnika.
Nagle
bey Hikaru zniknął po prostu rozpłynął się w powietrzu tylko po to by za chwilę
pojawić się tuz obok Białej boleśnie ją uderzyć i na powrót zniknąć. Ten sam
manewr powtarzał się kilka razy tylko ze zmieniającym się celem. Wolf i Biała
zostali zamknięci na pewnej stale zmniejszającej się powierzchni i jeśli zaraz czegoś
nie wymyślę zaczną się żreć nawzajem, a tego bym nie chciała.
-Ustawmy
się blisko siebie i naparzamy we wszystkie strony w końcu trafimy.-Zaproponowałam,
kiedy po raz kolejny nie udało mi się zatrzymać ataku Hikaru.
-
Stracimy
na to za dużo energii.-Zauważyła bardzo przytomnie Mary.
-Bo
przecież nie możemy podnieś bey'a i znowu strzelić. Dobra żartuję. Masz jakiś
lepszy pomysł?
-Gdyby
nie Wolf i Biała, Aquario zrobiłby z nami to samo, co my zrobiłyśmy podróbę Ryugi.
-Weź mi
nawet o tym nie przypominaj…Może zacznij Wyć?
-Nie
wiem czy to coś da, bo to już chyba nie jest Hikaru...Ale z drugiej strony
gdybym dała rade się do niej dostać może dam rade wywalić z niej mroczną moc.-Albo
ją po prostu wykończ od środka
-To
brzmi jak plan... Dobra rób swoje a ja będę cię osłaniać.
-Wyj.-Rozkazała
szatynka, po czym upadła na ziemie z głośnym łoskotem. W tym samym czasie
Aquario wydał z siebie przeraźliwy ryk przyprawiający mnie o dreszcze.
-Mary!?-Krzyknął
z przerażeniem Alex podbiegając do dziewczyn z jemu tylko wiadomym celu.
-Nie
zbliżaj się do niej! Ona wie, co robi-miejmy nadzieje-więc jej nie przeszkadzaj.
Teraz
tylko zadbać o to, żeby Wolf się nie zatrzymał, bo inaczej będzie kiepsko. Po pierwsze teraz to ja jestem celem nie
Mary, a po drugie NIECH TO CHOLERSTWO PRZESTANIE WRESZCIE ZNIKAĆ!!!
‘’Ja go
załatwiłem jednym atakiem’’-niemal słyszałam kipiący głos Drago, który
postanowił mi chyba wypalić dziurę w ręce.
Rozkazałam
Białej krążyć wokół jej tymczasowego sojusznika i czekać na odpowiedni moment.
-Nie
możesz cały czas uciekać.-Zakpił ze mnie. Jak widać poruszałam się teraz zbyt
szybko by mógł mnie uderzyć lub chociaż przebić się do Wolf ‘a. Plan działa.
-Założymy
się?-Wyraz zdziwienia na twarz przeciwnika warty jest każdych pieniędzy.
Bitch mode aktivate
-Wiesz,
co Storm kiedyś myślałam, że beyblade nie da się rzucić, ale Hikaru
wyprowadziła mnie z błędu. Biedny maluśki Aquario nie mógł sobie powalczyć przez
te wszystkie lata, bo jego chciałoby się powiedzieć bleyderka wolała siedzieć
sobie skulona w jakimś koncie zamiast wziąć się w garść i znowu grać. Ofiara
nie bleyder.
-Przestań!!!-Ryknął
bey i zapłonął.
Tu
jesteś mały skurczybyku. Gigantyczny uśmiech, jaki pojawił się na moich ustach
można było porównać tylko do tego, którym uśmiecha się Reiji.
-Biała
Lodowe Objęcia!!!-Moja kochana kotka w końcu trafiła tego cholernego bey’a.-Hahaha!
Co mam przestać? Mówić prawdę? Niestety nie mogę-zrobiłam smutna mikę- Obiecałam
komuś, że już nie będę kłamać.
-Więc
może się po prostu zamknij! Zamknij się!
ZAMKNIJ SIĘ! ZAMKNIJ SIĘ!- Opętana
złapała się za głowę i zaczęła miotać się na wszystkie strony.
Przesadziłam?...Nie.
Zawsze tak reagują.
Aquario
nagle zaczął się mnożyć, aż w końcu on i jego kopie zamknęły Białą w szczelnym
pierścieniu.
-Co
teraz powiesz?-Zaśmiał się zadowolony.
-Wiesz,
że to niesprawiedliwe? Dziesięcioro na mnie jedną. Może chcesz zawołać kumpli,
żeby ci pomogli?
-Gryryryryry!
Walcz nie gadaj! Specjalny Atak Fala Nieskończoności.-Wszystkie bey’e zaczęły
naraz zbliżać się w stronę Białej.
Wróciły
stare diabły, a ich to my się nie boimy.
-Jak
sobie życzysz Biała Mroźna Salwa!-Mój bey wystrzeli we wszystkie strony lodowe pociski,
które zniszczyły hologramy i uszkodziły oryginał. Skoro wiedziałam, który jest
prawdziwy pora to zakończyć..- Lodowe Objęcia!-Coś jest nie tak ataki Białej z każdą
chwilą tracą na sile. Kurde bateria zaczyna jej padać.
Co
teraz?
Kelly,
ale ty głupia jesteś przecież twoja kotka potrafi absorbować energie otoczenia,
ale jak teraz zacznę się ładować Aquario zeżre Wolf ‘a, a potem rozszarpie Mary.
Myśl głupia myśl.
-Iskra
Oślepienie!- W powietrzu błysnęło coś bardzo jasnego, a potem usłyszałam okrzyk
bólu.-Ech zostawić was na chwilę.-Powiedziała Ines wbiegając do laboratorium.-
Jaki jest pal?
-Nie
pozwolić Wolfowi się zatrzymać i załatwić to coś.- Pani lider kiwnęła głowa i zaczęła
walczyć z Storm Aquario. Teraz mam okazje.
-Pora
się podładować.-Powiedziałam i nic się nie stało. Idiotka! System pochłaniania
energii w ścianach i podłodze Biała nic z tego nie wyciągnie, a czas leci i
energia ucieka.
Chwila
skoro człowiek może zasilić świetlówkę to bey’a chyba też da rade. Wbiegłam na
pole wali podbiegłam do Białej zaciągnęłam skórzaną rękawiczkę wyciągnęłam do niej
dłoń i powiedziałam:
-Pora
się podładować.-Jasno niebieska strużka sypnęła z moich palcy i gdy tylko
dotknęła mojego bey’a ten zapłonął jasnym światłem.-No, a teraz walcz.
-Kelly,
co ty robisz? Wracaj albo coś ci się stanie!- Krzyknął Tsubasa. Odwróciłam się
w stronę, z której dobiegał głos. Po całym ciele biegały mi lodowate dreszcze,
a dłoni praktycznie nie czułam.
-Już
idę.- Powiedziałam, a potem przed moja twarzą pojawiła się podłoga.
Hym
trochę to dziwne. Ona przecież powinna być na ziemi.-Zdążyłam pomyśleć zanim
zrobiło się ciemno.
Mary
-Wyj!-Rozkazałam,
a potem wszystko zrobiło się czarne.
-Co ty
tu jeszcze robisz!?-Usłyszałam czyjś krzyk, po czym ktoś złapał mnie za rękę i
zaczął gdzieś prowadzić. Dym szczypał
mnie w oczy i wciskał się do gardła. Kaszlałam wcierając łzy wypływające mi
strumieniami z oczu.-Zasłoń tym usta.-Odezwał się i zanim zdążyłam jakkolwiek
zareagować znowu zaczął dokądś biec.
Wybiegliśmy
na otwartą przestrzeń. Odwróciłam się i zobaczyłam dwupiętrowy dom stojący w
ogniu. Usłyszałam trzask potem chrzęst i dach domu zawalił się ukazując moim
oczom dwie walczące bestie. Ogromnego mrocznego smoka i Wolf ‘a.
Niewiele
się zastanawiając pobiegłam w głąb wioski tam gdzie beybitwa miała swoje
centrum.
Smok
ział ogniem niszcząc przy tym domy jednak Wolf nie pozostawał mu dłużny gryzł i
drapał tak zajadle jak nigdy dotąd. Wybiegłam na plac i zobaczyłam dwóch
walczących ze sobą mężczyzn.
-L-DRAGO
MROCZNY RUCH PODNIEBNY NISZCZYCIEL CESARSKIEGO SMOKA!!!- Ryknął
jeden z nich rozkładając ręce na boki, tworząc na nich fioletowe kule energii i
ciskając tym w swojego bey'a z którego wyleciały jeszcze dwa smoki, które
dołączyły do walczących bestii. Wszystkie trzy smoki wczepiły się pazurami i
kłami w Wolf ‘a. Przewróciły go zmieniając się razem z nim wielką bezkształtną
masę energii, która uderzyła w mężczyznę, który sterował moim bey'em. Masa
pochłonęła go razem z Wolf'em, ale jej to nie wystarczyło parła dalej. Zamiast
uciekać na pełnym gazie wbiegłam prosto w ty coś i czekałam, co będzie dalej.
Dobra
gdzie teraz mnie wywaliło?
Pływałam
sobie w ciemności jednak tym razem na sama wokół mnie latały też śpiące
postacie Kelly, Alex’a, Hikaru i innych ludzi, których nie znałam, pewnie naukowców,
których unieszkodliwiłyśmy na samym początku.
Co
teraz? Wcześniej od razu lądowałam w czyjejś świadomości, a teraz, co mam sobie
wybrać? Jak mus to mus.
-Hikaru.-Powiedziałam
i poczułam jak pod moimi stopami jakby znikąd materializuje się kamienna ścieżka
prowadząca właśnie do asystentki dyrektora.
No to jedziemy.
Podeszłam do niej i ostrożnie dotknęłam jej ramienia.
Coś
błysło, coś trzasło, a gdy otworzyłam oczy siedziałam pośrodku ciemnego lasu, a
naprzeciwko mnie siedział ogromny wilk.
Sparaliżowało
mnie w końcu nie codziennie siedzi się niecały metr od takiego potężnego
zwierza.
Wilk był
piękny. Jego grube gęste czarne jak noc furo zlewało się miejscami z ciemnością
wokół niego. Patrzył na mnie intensywnie zielonymi oczami, w których widać było
ciężar przerytych lat. Miałam wrażenie, ze gdybym popatrzyła wnie dłużej mogłabym
zobaczyć te wszystkie walki, jakie stoczył. Na jego grubych drewniane bale
łapach dostrzegłam kilka starych zabliźnionych już ran, które nie zdążyły
jeszcze obrosnąć futrem.
-Po, co
tu przybyłaś?-Zapytał w końcu. Miał przyjemny aczkolwiek lekko dudniący głos.
Roznosił się on echem po całym lesie tak jakby był jego częścią.
-Chce uwolnić
Hikaru.-Powiedziałam.
-W taki razie,
choć za mną.-Powiedział wstając i ruszając gdzieś w głąb lasu.
Podniosłam
się z ziemi i poszłam za nim.
Chcąc nie
chcąc zaczęłam się rozglądać po lesie. Był ciemny, zimny i martwy na drzewach,
w których koronach wył wiatr rosły czarno fioletowe liście, a ich pnie porastała
pulsująca plątanina żył przywodząca na myśli setki pijawek wysysających życie z
tego, do czego akurat się przyczepią, ziemia, po której szłam była wyschnięta
na wiór i zmieniała się w tumany czarnego kurzu z każdym moim krokiem. Wszechobecna liliowa gęsta mgła potęgowała mroczną
aurę tego miejsca. To był przygnębiająco fascynujący widok.
Pomiędzy
drzewami ostrzegłam polankę ku mojemu zdziwieniu było tam mnóstwo ludzi
siedzących na nieistniejących trybunach. Wszyscy oni patrzyli na toczącą się po
środku beybitwe małej dziewczynki z krótkimi jasno niebieskimi kucykami u
branej w uroczą czerwoną kurteczkę i wysokiego bruneta pewnego swojej wygranej.
Ich bey’e zderzyły się ze sobą po raz kolejny, po czym jeden z nich został
wyautowany i poleciał w stronę dziewczynki, która upadła na kolana i wybuchła
płaczem. Chciałam do niej podejść i jakoś ją pocieszyć, ale kiedy tylko
postąpiłam krok w jej stronę wszystko rozpłynęło się w powietrzu.
-Możesz
patrzeć, ale nie możesz dotykać.-Powiedział wilk stając obok mnie.-Przynajmniej
na razie.
Kiwnęłam
głową na znak, że rozumiem, po czym ruszyliśmy dalej.
Im
dłużej szliśmy tym mrok wokół nas stawał się gęstszy. Mój przewodnik powoli w
nim niknął. W pewnym momencie w obawie, że całkiem się rozmyje i mnie tu
zostawi położyłam rękę na jego boku.
Wilk
odwrócił się w moja stronę w głuchym niezadowolonym pomrukiem, ale gdy
zobaczył, że to tylko ja stracił zainteresowanie zamachał kilkakrotnie łbem na
boki warknął coś pod nosem i na powrót patrzył przed siebie. W pewnym stopniu
zadowolona, że nie kazał mi zabrać ręki z jego sztywnego, ale całkiem miłego w dotyku
futra znowu zaczęłam się rozglądać.
Tym
razem na polance zobaczyłam szpitalne łóżko, na który siedziała jakaś kobieta z
sięgającymi ramion falującymi siwymi włosami i klęcząca obok łóżka zapłakaną dziewczynkę
z poprzedniej polany.
-Jeśli
przegrana sprawia, że jesteś smutna-mówiła pani miłym miękkim głosem-następnym
razem postaraj się wygrać.
-Ale,
ale wszyscy na stadionie są więksi i silniejsi ode mnie.-Powiedziała
dziewczynka pociągając, co chwilka noskiem.
-To dobrze,
jeśli chcesz stać się lepsza musisz walczyć z przeciwnikami silniejszymi od
ciebie samej.
-Walczyć
z silniejszymi przeciwnikami?
-Tak.
Walka z kimś słabym niema sensu musisz walczyć z silnymi przeciwnikami, jeśli
chcesz stać się lepszym bleyderem. Stań twarzą w twarz z najsilniejszymi i
nigdy nie odpuszczaj, aż wygrasz wszystkie walki i staniesz się najlepszym
bleyderem na świecie.
-Wow
najlepsza na świecie.- Pisnęła.
-Gdy
byłam dzieckiem marzyłam o tym samym. Wierze, ze ci się uda Hikaru jesteś moją
ostatnią nadzieją, ostatnią nadzieją.-Kobieta położyła dłoń na główce dziecka i
delikatnie ją pogłaskała.
-O mamo.
Postacie
rozpłynęły się w powietrzu, chociaż nie zrobiłam w ich stronę nawet kroku.
Widać tak musiało być.
Szliśmy
dalej.
Mgła
pomiędzy drzewami miejscami zbijała się w ogromne tumany przybierając różne
nieprzypominające nic konkretnego kształty.
Kolejna
polana pojawiła się po dłuższym czasie. Z tumanów mgły wyłoniła się Hikaru, a
potem jakiś rudzielec.
-Hej
zaczekaj! Chcesz powalczyć?-Zawołał podbiegając do Hikaru. Kojarzyłam go z mistrzostw
Japonii. Ginga chyba tak miał na imię. Jest silny...Ale był chyba największym
dzieciakiem na mistrzostwach ^^
-Nie
mogę…To znaczy nie mam prawa z togą walczyć.-Powiedziała.
-Co?-Zdziwił
się.
-Przegrałam
z Kentom, więc teraz moja walka z tobą musi poczekać, aż go pokonam.
-Kto się
przejmuje takimi głupotami?
-Głupotami!?
-Ja
naprawdę chcę zmierzyć się z tobą. Widziałem twoją walkę z Kentom i byłem pod
wrażeniem.- Hikaru od razu się rozpromieniła.
-Naprawdę
Ginga?
-Zróbmy
to.-Powiedział chłopak uśmiechając się szeroko.
-No
dobra.-Obydwoje załadowali kuczery i zaczęła się walka.
Hikaru
dobrze sobie radziła, ale ostatecznie przegrała. Trochę szkoda. Ale po
skończonej walce wizja się nie rozmyła.
-Wow
udało ci się.-Powiedziała.- Użyłeś promieni słońca by poznać, który jest
prawdziwy prawda?
-To było
nieprawdopodobne.-Ucieszył się rudzielec.-Twój Specjalny Atak przyprawił mnie o
dreszcze.
-Cieszę
się. Nie mam żalu.-Odwróciła się i ruszyła przed siebie, ale Ginga zatrzymał ją
mówiąc:
-Zagrajmy
jeszcze raz.
-Co?
-Tak!-Ucieszył
się.
-Ale
przegrałam z tobą.
-Mówiłem
ci to niema znaczenia czy wygrywasz czy przegrywasz. To znaczy nie bawiłaś się
dobrze Hikaru?
-Czy się
bawiłam?
-Ja tak
i to świetnie.
-Yyyyyy…Ja…ja
myślę, że tak.-Uśmiechnęła się.
-I tylko
to się liczy!-Uśmiech na twarzy chłopaka zrobiła się jeszcze szerszy o i le to
w ogóle było możliwe.-Do zobaczenia później…może.-Dodał jeszcze odchodząc i
machając do niej na pożegnanie.
-Nawet,
jeśli przegram nadal mogę czerpać z tego radość. To pierwszy raz, kiedy
walczyłam w ten sposób.- Wizja rozpłynęła się, a my ruszyliśmy dalej.
Nie
zawsze się wygrywa, ważne żeby po walce potrafić stanąć na nogi i iść dalej.
-Pierwsza
ruda mistrzostw Japonii już prawie zakończona!-Ryknął prezenter, który razem ze
stadionem pokazał się na następnej polance.-Proszę powitajmy jedyna w swoim
rodzaju Hikaru!!!
-Nawet,
jeśli moim przeciwnikiem jest Ryuga wygram.
Nie mogę przegrać tej walki. Nie przegram.- Jaka pewna siebie…Szkoda.
-A teraz
potrzebny jest dla niej przeciwnik, a tym szczęśliwcem jest pierwszy bleyder,
który potrafi panować nad wsteczną rotacją, przybywający razem z burzowymi
chmurami siejący postrach niepowstrzymany Ryuga!!!
Uderzyły
pioruny i ten psychopata wszedł na stadion, a razem z nim pojawiła się jakaś
ciemno fioletowa masa, która stopniowo przybrała postać czerwonookiego demona.
-Jak
mogłam…jak mogłam nawet pomyśleć, że będę w stanie go pokonać takiego faceta
jak on!?- Jej ręce trzęsły się tak bardzo, że ledwo, co udało jej się załadować
kuczer.
Chyba
nie muszę mówić, że jej przeciwnik niemiał z tym, żadnych problemów, co chwila
wydawał z siebie dziwnie z lekka podobne do śmiechu dźwięki.
-Jestem
gotowa!-Krzyknęła starając nie dać po sobie poznać jak bardzo się boi.
-No wiec
dobrze. 3-Powiedział Dj.
-2
-1
-Let it
rip!-Krzyknęli równocześnie. Kiedy ich bey’e się zderzyły błysnęło fioletowe
światło, a Ryuga wybuchnął głośnym śmiechem.
-Żeby
uniknąć twojego głupiego uciekania ode mnie.-Zaczął.-Wykończę cię moim Mrocznym
ruchem.-Rozłożył ręce na boki, a na jego dłoniach pojawiły się fioletowe kole
energii.- -L-DRAGO MROCZNY RUCH PODNIEBNY NISZCZYCIEL
CESARSKIEGO SMOKA!!!-Energia, którą skumulował została wchłonięta przez jego
bey’a z którego wyłoniły się trzy smoki.
-To
źle!-Powiedział Dj, a potem na cała gardło ryknął.-WSZYSCY UCIEKAĆ!!!
-Hikaru.-Zawołał
Ginga, który pojawił się gdzieś w tle walki.
-Uciekaj
stamtąd Hikaru!-Zawtórował mu wielki facet o dziwnie znajomych brązowych
oczach.
Niestety
było już za późno. Trzy smoki parły
przed siebie niszcząc wszystko na swojej drodze pożarły Aquario, a potem
rzuciły się na Hikaru i na tym skończyła się wizja. Nie rozmyła się łagodnie
jak te poprzednie, ale zgasła tak nagle jakby ktoś odłączył prąd.
Pstryk i
koniec. Patrzyłam jeszcze przez chwile na polane jakby czekając na kontynuację,
ale już nic się nie pojawiło. Za to zauważyłam, ze ‘’pijawki’’ w tym miejscu są
decydowanie grubsze i jakby bardziej wygłodniałe.
Nie
zawsze się wygrywa, ważne żeby po walce potrafić stanąć na nogi i iść dalej. Nawet,
gdy przegrana cię przeraziła...Ona nie dała rady...Ja też stchórzyłam….
-Dokąd
idziemy?-Spytałam przygnębiona własnymi myślami.
-Żeby
uratować Hikaru musisz odnaleźć Hikaru.-Powiedział Wilk zatrzymując się i
stając pyskiem do mnie.
-Więc
idziemy odnaleźć Hikaru.
-Tak.-Burkną
wstając i idąc przed siebie.
Chyba
nie za bardzo za mną przepada. Jeśli to mój Wolf to ma do tego pełne prawo.
Zostawiłam go na tak długo…Zupełnie jak Hikaru Aquario.
Na
następnej polance zobaczyłam biurko i siedzącego przy nim Mr. Hagane i stojącą
obok ubraną w granatowy mundurek Hikaru.
-Tsubasa
i Yuu są naprawdę. Nieźli.-Stwierdziła z uśmiechem Hikaru.
-Tak to
doskonali bleyderzy.-Zgodził się z nią rudowłosy mężczyzna.- Świat beyblade
potrzebuje takich jak oni. Nie mam, co do tego wątpliwości. Nie możemy pozwolić
na to, żeby kolejni obiecujący zawodnicy zeszli na złą drogę.
-To
prawda.-Przed oczami pojawił mi się obraz zadowolonego z siebie Ryugi tylko po
to by zaraz zniknąć.
-To, że organizacja
Dark Nebula sprowadziła tak wielu bleyderów na manowce jest największą porażką
WBBA. Po tej wpadce stało się jasne, że Światowe Stowarzyszenie Beyblade musi
się wzmocnić i zacząć wszystko od początku. Celem nowego WBBA jest świat, w
którym każdy bleyder może toczyć uczciwe i zgodne z zasadami pojedynki.
-Pomogę zrobię,
co w mojej mocy-zaoferowała Hikaru, która najwyraźniej do głębi poruszyła ta przemowa.
-Nie wątpię
w to, -powiedział z uśmiechem Ryo.-Ale czy jesteś pewna, że naprawdę nie chcesz
już walczyć?-Przed oczami znowu miałam trzy rozwścieczone smoki pędzące wprost
na Hikaru.
-Tak
jestem. Uznałam, że tak będzie dla mnie najlepiej. Zadowolę się wspieraniem
innych bleyderów chce sprawić, żeby nabrali pewności siebie.
-Rozumiem.
Wierze, że doskonale się w tym sprawdzisz.
-Dzięki.
Dam z siebie wszystko dyrektorze.
-Yyy
Hikaru przestań nazywać mnie dyrektorem.
-Co?
-Mów mi
porostu Inmortal Phonix.-Hah każdy ma swoją drugą stronę.
-Inmortal
Phonix? Eeee niema sprawy…w porządku.
I tak
historia Hikaru mogłaby się skończyć. Jednak niektórzy wprost uwielbiają
rozdrapywać stare rany i posypywać je dodatkowo solą. Muszę uwolnić Hikaru od tego cholerstwa, a
potem zniszczyć Doji’ego i uratować Kyoye.
Ścieżka,
która szliśmy zaczęła powoli stawać się coraz bardziej stroma. W końcu wyszliśmy
na plac znajdujący się na końcu naszej drogi. Był on otoczony przez posągi
przedstawiające Hasame. Wszystkie stały ze spuszczona głową i zamkniętymi
oczami. W powietrzu mniej więcej nad środkiem placu unosiła się jasna kula
światła oświetlająca wszystko wokół. Kiedy tylko postawiłam stopę na kamieniu,
którym wybrukowany buł plac przed nami niby znikąd pojawiła się ciemno
fioletowa masa, do której ‘’stóp’’ natychmiast przyczepiły się dotąd wijące się
po ziemi pijawki jednak tym razem nie wysysały z niej energii one ją karmiły.
Zwijała
się kilka razy, wyginała we wszystkie strony, po czym w końcu przyjęła postać
podobna jak dwie krople wody do stwora, z którym w tym momencie walczy Kelly…to
znaczy mam nadzieje, ze jeszcze walczy.
-Co
tutaj robisz?-Spytała masa głosem przyprawiającym o gęsią skórę.
-Jestem
tu, żeby cię pokonać.-Powiedziałam wyzywająco.
-Ach
tak?-Stworzenie zaniosło się śmiechem.-A niby jak masz zamiar to zrobić sama?-Sama?
Rozejrzałam
się i faktycznie zostałam sama Wilk gdzieś zniknął.
Zostawił
mnie.
Dobra
Mary niema czasu na panikę musisz wymyślić jak to załatwić.
Musisz
uratować Hikaru.
Musisz znaleźć
Hikaru.
Znalazłam.
Nawet więcej jak jedną. Muszę znaleźć tę prawdziwą tylko, która jest
prawdziwa?
-Hahaha
przewodnik ci uciekł i nie wiesz, co dalej? Jakie to żałosne. Pozwól, że skrócę
te farsę. Mroczny ruch Fala Nieskończoności!-Masa rozdzieliła się na dziesiątki
części i wniknęła w posągi, które zamknęły mnie w szczelnym pierścieniu. Ich
oczy płonęły piekielna czerwienią.
A teraz,
co? Która z nich jest ta prawdziwa jak wszystkie chcą mnie zabić?
Znajdź
Hikaru. Łatwo powiedzieć.
Znajdź
Hikaru.
Znajdź…hikaru
Znajdź
hikaru!
Znajdź światło!
Wybiegłam
na środek placu i spojrzałam w górę świecąca kula była tak naprawdę dobrze mi
znaną asystentką dyrektora WBBA lśniącą jak najpiękniejszy w świecie żyrandol.
-Hikaru!-Krzyknęłam.-Hikaru
obudź się!-Żadnej reakcji, a posągi coraz bliżej.-Hikaru wiem, że się boisz.
Znam się dość dobrze na tym, ale to nie jest teraz ważne. Ważne jest to, że nie
możesz się teraz poddać. Chciałaś walczyć z najsilniejszymi prawda? Teraz masz
szanse zmierzyć się z jedyna osoba, która może cię tak naprawdę pokonać z
twoimi słabościami. Zejdź na dół i pokonaj je by nie zawładnęły tobą i nie
zmieniły cię w coś takiego jak Ryuga. Zejdź i walcz, żeby móc dalej pomagać
bleyderą tak jak chciałaś.-Nie mam pojęcia skąd wzięło się we mnie
tyle…wszystkiego, ale najważniejsze, ze zadziałało.
Hikaru otrząsnęła
się i rozbłysła tak jasno, ze aż musiałam zasłonić oczy. Usłyszałam przeraźliwy
wszak potem trzask kruszonego kamienia, a na końcu głos Alex’a.
-Mary
wszystko w porządku?-Zapytał.
Otworzyłam
oczy i zobaczyłam jak pochyla się nade mną zmartwiony. Zorientowałam się, ze
leże na ziemi. Podniosłam się szybko, ale zakręciło mi się w głowię i musiałam
orzec się na moim przyjacielu.
Rozejrzałam
się po laboratorium niedaleko mnie leżała Kelly, nad która pochylał się
Tsubasa, a Ines właśnie próbowała ocucić Hikaru leżącą kila metrów dalej.
Aquario uśpiony leżał smętnie mniej więcej pośrodku naszego pola wali, a Iskra
i Biała dalej wirowały.
Puściłam
Alex’a i lekko chwiejnym krokiem podeszłam do ‘’stojących’’ bliżej Tsu i Kel.
-Co się
jej stało?-Spytałam. Na skórę niebieskowłosej dziewczyny widać było malutkie kryształki
skrzące się w świetle świetlówek oświecających laboratorium.
-Nie mam
pojęcia dotknęła swojego bey’a zrobiła kilka kroków i padła na twarz. Jest
zimna jak trup, ale oddycha. Podejrzewam, że w jakiś sposób przekazała swoją
energie Białej.
-Możemy
jej jakoś pomóc?-Spytał zmartwiony jeszcze bardziej niż przedtem piegowaty
chłopak.
Ale
zanim ktokolwiek zdążył mu odpowiedzieć Kelly gwałtownie otworzyła oczy uniosła
rękę i oskarżycielsko wskazując na Alex’a powiedziała:
-Ty się
do mnie lepiej nie zbliżaj ty ty synu Doji’ego. Jak w ogóle mogliście go
przyjąć do WBBA.-Teraz zmówiła już do Tsubasy.-Do reszty wam się tam w tych
łbach poprzewracało?
-Dlaczego
się tak się dziwisz?-Spytał jasnowłosy chłopak zbieżność nazwisk nic nie
podpowiedziała?
-To
‘’Doji’’ to nie nazwisko?-Zdziwiła się.
-Nie.-Odparł
dyrektor Otori.
-To jak
wy się nazywacie?-Spytała podnosząc się z ziemi przy pomocy Tsu.
-Jestem Aleksander
Blanc miło mi.-Powiedział uśmiechając się i wyciągając do niej rękę.
-Fajnie.
Mi trochę mniej. Gdzie Doji?
-Mogła byś
być troszeczkę milsza dla niego.-Powiedziałam.
-Bardzo
przepraszam, ale trochę u mnie z tym krucho, a to, że obudziłam się słysząc
jego głos powinno być wystarczającym komplementem. Wyłaź Doji, albo wypuść jeszcze
jakąś bestie, bo nam tu trochę nudno!-Krzyczała zataczając się po laboratorium.
-Że, co!?-Wściekłam
się.
-Ech
zapomniałam, że mammy inna percepcje świata. Jeśli budziłam się słysząc jego
głos to znaczy, ze podświadomie uważam g za zagrożenie, a prawdziwy komplement
w mojej strony.-Mówiła w dalszym ciągu rozglądając się po laboratorium.
-Co!
Kelly nie wkurwiaj mnie na nowo. Dobra!?-Warknęłam.
-Przepraszam
musiałam porządnie wkurwić Aquario, żeby zostawił Wolfa w spokoju i jeszcze mi
nastrój nie minął.- Acha okay. Ona ma nastroje.
-Dobra
mniejsza. Przeprosiny przyjęte…Doji gdzie jesteś tchórzu!?-Dołączyłam się do
wołań niebieskowłosej dziewczyny.
-Wyłaź
draniu! Wiemy, ze nie masz już, dokąd uciec!-Niebieskowłosa uśmiechnęła się
podstępnie.-Twój ojciec miał przynajmniej na tyle jaj, żeby się zmierzyć z
przeciwnikiem. Nawet, jeśli był silniejszy!
Wtedy szyba,
która oddzielała nas od balkonu roztrzaskała się w drobny mak, a jej kawałki przyozdobiły
pole wali, pośrodku którego wirował bey.
-Ty
tempa kurwo.-Powiedział starszy Blanc popierając się jedną nogą o framugę
wybitego przez niego okna.-Nie masz prawa mówić o moim ojcu tym bardziej mnie
oceniać. Może i wyrżnęłaś moich ludzi, obróciłaś przeciwko mnie mojego brata,
zabiłaś swojego sobowtóra przeszkodziłaś w dokończeniu operacji, ale to jeszcze
nie koniec za chwilę sprawie, że będziesz pluć krwią jednocześnie błagając minę
o litość.
-Nie
zrobiłam tego sama, a błagać nigdy o nic nie będę.-Odparła.
-Mówisz
o tych żałosnych marionetkach? Nie rozmieszaj mnie. Oboje dobrze wiemy, że nic cię
nie obchodzą są tylko pionkami w naszej grze.
-Nie
gram z tobą w żadną grę!-Krzyknęła.
-Ich
może i uda ci się okłamać, ale mnie nie. Jesteśmy tacy sami. Oboje mamy swój
cel i wystarczająco dużo siły by go osiągnąć bez względu na to, co będziemy
musieli dla niego poświęcić. Jesteśmy urodzonymi zwycięzcami.
-Chyba cię
do reszty pojebało. Nie jestem taka jak ty, a nawet, jeśli to prędzej się
zabije niż użyje przyjaciół, jako jakiś tam pionków. Biała Specjalny Atak Szpony
Mrozu.-Jej bey zapłonął zimnym światłem i wstrzelił w misce gdzie jeszcze przed
chwilą stał Doji jednak ten zdążył zeskoczyć na ziemię i stał teraz naprzeciw
nas jak równy z równym.
-Iskra Specjalny
Atak Kula Ognia!
-Wolf
Specjalny Atak Smoczy Pogromca!
Wszystkie
trzy wzięłyśmy jego bey’a w krzyżowy ogień jednak to nic nie dało. W sumie nic
dziwnego. Po tym wszystkim, co stało się w trakcie ostatnich kilku godzin ledwo,
co stałyśmy na nogach.
-Myślicie,
że kilka słabych ataków wystarczy by pokonać Dark Wolf ‘a? Jesteście jeszcze
bardziej żałosne niż myślałem.-Zaśmiał się nam prosto w twarz.- Pokarze wam, co
to znaczy prawdziwy atak. Dark Wolf Specjalny Atak Mroczny Ryk Blazer!-Z beya Doji’ego
wyłoniła się jego bestia Ogromny szary wilk otoczony czerwoną aurą, który jednym
kłapnięciem pyska zmiótł nasze bey’e do defensywy.- Dalej Wolf nie przestawaj.-Bestia
zatopiła swoje kły w ciele Virgo Ines i zaczęła szarpać nią na wszystkie
strony.- Zniszcz je i wszystko, co mają!
-Biała
Lodowe Objęcia.-Biały tygrys rzucił się na wilka, ale ten tylko puścił Virgo,
po czym wbił swojego przeciwnika w ścianę.
-Dosyć
tego Wolf Wyj!-Rozkazałam, ale mój bey nie zdążył wykonać mojego polecenia, bo
w tym momencie cała wataha zaczęła wymierzać mu silne ciosy.
-Mówiłem
jesteście żałosne! Będziecie błagać mnie o litość, gdy otoczy was mrok.-W tym
momencie pod moimi stopami pojawiła się czarna otchłań, która pochłonęła naszą
trójkę razem z naszymi bestiami. Spadałyśmy coraz głębiej i głębiej w otchłań.-
W ciemności niema nic tylko mrok i rozpacz.
-Mrok to
nic w porównaniu z gorącem piekła, które dla ciebie rozpętam.-Powiedziała Ines
i w tym momencie we wszystkie strony buchnął ogień, cała ciemna otchłań
zniknęła i znowu stałyśmy w laboratorium.
-Przetrwałyście
ten atak, co z tego i tak nie wiecie jak mnie pokonać. Wasze żałosne ataki to
żadne wyzwanie dla Dark Wolf ‘a.
-No i
się znowu mulisz ty tępy czterooki żabojadzie.-Powiedziała Kelly.-Wiem, ze
proszę o dużo i nie macie najmniejszych powodów, żeby to zrobić, ale proszę o
to, żebyście mi zaufały i zrobiły to, o co proszę.
***
Nie
proszę, żebyście mi zaufali chodzi mi tylko o to żebyście przez 5 minut nie
utrudniali mi życia.-Ale pojechała.
Zaufanie.
Prędzej
zdechnę niż jej zaufam.
***
Spojrzałam
pytająco na Ines. Przez chwilę nawet nie drgnęła szybko rozważając w myślach
wszystkie za i przeciw, po czym kiwnęła głową.
-Dobra,
co za plan urodził się z tym chorym móżdżku?-Spytałam.
-Po
pierwsze musisz rozdzielić pierścienie.-Skinęłam głową, a Wolf wykonał moje
niewypowiedziane polecenie.
-Ja i
Ines uderzymy jednocześnie w twoje pierścienie z przeciwnych stron a ty i twój
bey będziecie musieli przekierować całą moc w Dark Wolf ‘a to powinno go
zatrzymać.
-‘’Powinno’’?
Słyszę zwątpienie w twoim głosie żołnierzu.-Skarciła ją nasza liderka.
-To go
zatrzyma. Jestem tego pewna pani kapitan.
-No to
jedziemy. Iskra Specjalny atak Kula Ognia!
-Biała
pokażmy mu, kto tu jest słaby Specjalny atak Szpony Mrozu!
Obydwa
ataki równocześnie uderzyły w pierścienie Wolfy’ego. Jeden z nich płonął żywym
ogniem natomiast drugi skrzył się od lodu.
-Jedna
sobie pogadała, druga pogwiarzdorzyła, a ja muszę odwalać za was cała czarna
robotę. Wolf Szarża!
-Nie pokonacie
mnie Specjalny atak Mroczny ryk Blazer!
Nasze
bey’e zderzyły się, lecz moc naszego ataku była wręcz przytłaczająca zmiotła
Dark Wolf ‘a i to samo zrobiła z jego bleyderem.
-Udało
się!-Krzyknęłam z radości, co mi się nie często zdarza.
-Masz za
swoje żabojadzie!-Ryknęła Kelly podskakując w miejscu jak dziecko.
Jednak
nasza radość nie trwała długo wszystkie wiedziałyśmy, ze walka jeszcze się nie
skończyła. Może i pokonałyśmy Doji’ego, ale ta jego kurwa w pinglach jeszcze gdzieś
tutaj biega, że nie wspomnę już o tym, że Kyoya tak samo jak bey Tsubasy i
Ryuga jeszcze nie zostali przez nas odnalezieni.
Rozdział 78 za nami. Phhhahahah mam nadzieje, ze wam sie hahahh spodobał. HAHAHAHAHAHAH hahahahahahahahha HAHAHAAHhahhahaha!!!
Kyoya: 0.o Co się jej stało?
Tsubasa: Kryzys twórczy?
Ryuga: Co za idioci. Wczuwanie się po kolei w Reij'ego, Drago, a potem Doji'ego nikomu nie może wyjść na dobre.
Tsubasa: Trzy tygodnie rzędu myślenia jak skończony świr i to w dodatku z nieciekawymi fantazjami...
Ja: Excusez-moi opętanie Ryugi i przecięcie dzięki temu władzy nad tym światem niej jest nieciekawą fantazją!
Mary: Zjedź Snikersa. Głodna nie jesteś sobą. Lepiej?
Ja: Lepiej.
A teraz na serio dziewczyny, a w szczególności Mary odwaliły kawał dobrej roboty, ale to jeszcze nie koniec. Celest jest dalej na wolności i ma Kyoye 0 o 0. Poza tym już chyba wiecie czemu Alex dołączył do Dark Nebuli, ale czy jest wyrachowanym szczurem, który ucieka z tonącego statku czy może naprawdę jest miłym chłopakiem.
Kelly: Ja tego człowieka nie ogarniam.
Mniejsza udało mi sie to napisać i wstawić w piątek ponieważ moje ferie zostały przedłożone o tydzień z powodu choroby. Tak wiec mimo rwącego kaszlu napisałam dla was rozdział nie, żebym musiała się do tego jakoś specjalnie zmuszać nie często używam tego słowa ponieważ w dzisiejszych czasach traci ono swoją moc, ale tutaj jest jak najbardziej adekwatne i szczere.
Ja KOCHAM dla was pisać <3
Z rozdziału powyżej jestem zadowolona.
Ryuga: Może to przez to, że podczas pisania go opróżniłaś 8 kubków herbaty + oczywiście 2 kakao i to tyko wczoraj.
Ja: Wolisz, żebym piła coś mocniejszego albo słuchała jakiś stymulujących piosenek na cały
regulator?
Ryuga: Piosenek już słuchasz. Kelly od tygodnia jak nie denerwuje kogo popadnie to śpi, albo tańczy.
Ja; Zapomniałeś wspomnieć o jedzeniu.
Ryuga: Obydwoje wiemy, że wy dwie potraficie przeprowadzać fotosynteze.
Kelly: I oddychać beztlenowo. :)
Kyoya: Tak jak zwykły pasożyt.
Kelly: Stój pysk lancetniku....I tańcz zemną. Już zaraz uwolnię Ryuge i świat znowu będzie piękny, a tej całej Celest wsadzę kuczer w paszczę i strzele.
A i jeszcze jedno 561 wyświetleń i 263 komentarzy pojebało was? Ustanowiliście nawy rekord moje szczere gratulacje.
A i jeszcze jedno 561 wyświetleń i 263 komentarzy pojebało was? Ustanowiliście nawy rekord moje szczere gratulacje.
No to tak sie sprawy mają... :)
Ja się z wami żegnam.
Do następnego posta.
Hania.